
Krakon trwał 3 dni. Niestety ja mogłem wygospodarować czas tylko na sobotę, na DSowy turniej walk. Zresztą nie chodziło mi o uczestnictwo w festiwalu czy pokemonowych blokach. Chciałem ujrzeć na żywo te osoby które na co dzień kryją się za forumowymi avatarami. Osoby których PPSowa sława czyni legendarnymi. Motywowany chęcia poznania prawdy o polskich poke-fanach spakowałem manele i ruszyłem

Deszczowy poranek nie nastrajał do wyjazdu, ale chwyciłem torbiszona i powlekłem się na pociąg. Zadzwoniłem do osób z jakimi miałem spotkać się w Krakowie na rynku, zgodnie z planami mieliśmy razem wbić się na blok pokemonowi, niestety moje obawy się sprawdziły i usłyszałem że „sorki, ale jednak nie, właśnie miałem/am zadzwonić…”.
Odnalezienie klubu STUDIO nie sprawiło większych problemów. Czerwony budynek majaczył z oddali a kolejka chętnych ustawiała się przed wejściem

Gdy przekroczyłem próg budynku zobaczyłem przyklejoną kartkę informującą o zapisach do turnieju pokemon, a nieopodal siedzącego Gonzo który przyjmował zgłoszenia.
Sporo osób kpiło z informacji o zapisach. Ściślej, nie z samych zapisów a z faktu że ktoś gra w jakieś pokemony. Grupa osób stojąca za mną miała niezły ubaw że pokemony doczekały się swojego turnieju. Olałem to i zacząłem rozglądać się za innymi pokefanami. Po chwili do Gonza podbiega Daru. Obserwowałem ich przez chwilę, a następnie podszedłem i przedstawiłem się. Cyknąłem wtedy dwie pamiątkowe foty jakie możecie zobaczyć poniżej


W okolicy kręcił się też rozmarzony Chapp, skoncentrowany Tad oraz Pokemon Sensei. Za chwilkę podbiegła też BZW Golem która okazała się prawdziwą fontanną pozytywnej energii.
Wszystko fajnie i pięknie ale… nic się nie dzieje. Organizatorzy delikatnie poprosili by już zamykać zapisy i zwolnić stanowisko co też uczyniliśmy. Przenieśliśmy się do pobliskiej knajpy (której nazwy już nie pamiętam). Na miejscu panował mały chaos. Ludzie przychodzili, ale nic się nie działo, trwały tylko przygotowania do turnieju itp. Brakowało nam miejsca (były tam też realizowane inne bloki i zabawy oraz kilka stolików musiało być wolne dla zwykłych klientów).

Z chaosu jednak rodzi się ład, w zawirowaniu spotkałem trzy niesamowite osoby jakie były mi towarzyszami przez resztę imprezy (nie udzielają się na PPSie, ale do nas, na TT wpadną ;) ). Znaleźliśmy wygodne miejsce na podwyższeniu i śledziliśmy przebieg wydarzeń urozmaicając sobie czas rozmowami, wymianami i breedowaniem hurtowej ilości jaj (ha! Wiedziałem że Zorua to będzie chodliwy towar więc dobrze się przygotowałem ;) ).



Od czasu do czasu podchodził do nas Chapp opowiadając o dramatycznym wykupie maskotek pokemon oraz chęci pozyskania pluszowego Mewa.
Rozpoczęły się turniejowe walki. Było bodaj 16 uczestników, w tym zwycięzca turnieju na PokeDayu w Warszawie (również nie udzielający się na PPSie, a szkoda) oraz gracz z Czech. Chwilę wcześniej udostępniono też możliwość pobierania eventowego celebi dla gier 4 generacji i Darkraia dla 5.







Rozgrywki choć emocjonujące dla graczy i kibiców, toczyły się dosyć leniwym tempem, a oświetlenie i hałas lokalu uniemożliwiał mi nakręcenie filmików czy przeprowadzenie wywiadów. Ale to jedyne wady jakie zaobserwowałem. Gdy turniej doszedł do fazy ćwierćfinałowej, a trwało to troszkę, razem z towarzystwem postanowiliśmy zapoznać się z innymi atrakcjami na Krakonie. Pożegnałem się i przeniosłem do innego budynku a następnie na rynek gdzie zakończyłem swojego questa.
Bardzo żałuje że nie było mnie na piątkowym bloku pokemonowym oraz że nie miałem okazji poznać większej ilości osób (Nid, Vapek…) i pogłębić relacji z tymi które poznałem. Co mogę jednak powiedzieć z całą stanowczością to to że wszystkie te „magiczne” osoby z for to normalni śmiertelnicy. Chodzą do WC, muszą jeść a jeśli się skaleczą to krwawią ;) Żadnych żywych legend i herosów. Grupa sympatycznych, otwartych, niekiedy bardzo oryginalnych osób. Ale co najbardziej mnie zaintrygowało: Polska Scena Pokemon nie jest całkowicie wyeksploatowana. Mamy jeszcze duże pokłady osób jakie wolą pozostawać w cieniu. Prawdziwe perełki jakie dopiero należy wyłowić i pokazać że w Internecie nie jest tak źle. I to właśnie te nieznane mi wcześniej osoby będę pamiętam najbardziej.
Specjalne podziękowania dla Chapa za pizzę. Obyś zdobył swojego pluszowego Mew.