Nostalgia · Test

21.05.2009 - Jacek

Archiwum Pokemon Valhalli

Tekst ze starej pokemony.com, pokazany w oryginalnej formie. Nic tu nie jest poprawiane ani aktualizowane — łącznie z informacjami, które przez te lata zdążyły się zestarzeć.

Zdjęcia z nagrań: Foto 1, Foto 2, Foto 3, Foto 4.

Poprzednia relacja była pisana bez pomyślunku i wyszła strasznie. Teraz chciałem, aby tekst zawierał odrobinę humoru i jakieś konkretne ciekawostki, a nie głupie dywagacje. Mam nadzieję, że cel osiągnąłem :)

Zaczyb amy!

Gdzieś w Polsce [1]
Pewien licealista o imieniu na J [2]

Na 2 dni przed terminem bierze się za robotę, którą powinien zrobić wieki temu z przynajmniej dwóch powodów.

Primo: teraz, po prawie pół roku od nagrań trochę pozapominałem... Doszło do tego, że bym zapomniał kiedy dokładnie było nagranie - a w notatkach Nokii, nie zapisała się data ich tworzenia :( - na szczęście po przeszukaniu 2 GB plików Pokowych, znalazłem archiwumGGmaj2.txt z którego się dowiedziałem: 21 maj. No i git, nie będzie wtopy.
Secundo: gdybym to wcześniej napisał, bym się tak już nie denerwował i martwił czy zdążę, tylko elegancko wysłał (tak na ostatnią chwilę, aby potrzymać w niepewności ;-) i poszedł spać... A tak znów będę spał na Historii ;-P

Same nagrania do Filmu 11 trwały 3 dni (20-22 maj), a ja miałem zaplanowaną wizytę na dwudziestego pierwszego, kiedy to było najwięcej Aktorów. Poprzedniego dnia (środa 20 maj), swoje kwestie na pewno nagrał Andrzej Chudy który w filmie 11 wcielił swój głos w postać Newtona. Jak to określono w studiu - zagrał bardzo ładnie". Czyli przyjechałem w dzień kiedy był wielki kipisz i kupa ludzi się przewinęła przez drzwi (i nie tylko! :P).

Czwartek. Dzień jak co dzień. Nic nie wskazuje na to, że to drugi dzień nagrywania dialogów do pierwszego filmu Pokemon z dubbingiem po tak długiej przerwie (ostatni film Pokemon z PL Dubem to Film 3 który w Polsce pojawił się w 2002 roku). Wstaję dość późno w stosunku do godziny o której Darek musiał się budzić, gdy to on tam jechał. Tym razem wiedziałem, że nie warto trzymać się sztywno ustalonej godziny, gdyż mogło się to skończyć tak jak z Arturem Pontkiem. A mianowicie: pojawiłem się dopiero wtedy, kiedy nagrywał 2 ostatnie kwestie i właściwie tylko podaliśmy sobie rękę. Zresztą, przez telefon powiedziano mi, że będą pracować od rana do nocy i rzeczywiście to się sprawdziło.

Tak więc, po wejściu do budynku powitała mnie pewna młoda pani która najwidoczniej "zastępowała" panią Marzenę która to, pojawiła się trochę później. Nagranie już trwało, więc cichutko, na paluszkach - a wierzcie mi, w adidasach nie jest łatwo tak iść ;p - przemknąłem przez jedne drzwi, potem drugie i moim oczom ukazał się Marek Włodarczyk, który, jak wiemy, odtwarza rolę Brocka, a w uszach zadźwięczała słodka cisza po której usłyszałem głos Tomasza Marzeckiego (reżyser 11 serii i 11 filmu Pokemon, którego doświadczenie zawodowe jest tak wielkie, że nie ma tutaj miejsca go przytaczać - zainteresowanych odsyłam do Wikipedii) wypowiadającego miłe słowa - "Witaj Jacku".

Usiadłem więc na ławie i spokojnie przesiedziałem tą godzinę, czy dwie, delektując się grą pana Marka która polegała głównie na wydawaniu pisków, achów, szeptów itp. Czyli w żargonie dubbingowym - reakcje. Czemu?

Jak wszyscy wiemy, nad serią i filmem, które polonizuje nam Studio Eurocom, czuwała, oprócz rzeszy fanów, również tzw. "góra", której przedstawicielką jest niejaka pani Ayako z Pokemon Company International, oddział w Wielkiej Brytanii, która, inaczej niż to było przy seriach 1-6 i filmach 1-3 [3], zastrzegła, że KAŻDA reakcja ma być zdubbingowana. W starych seriach i filmach niczego takiego nie było, przez co wszystko wydawało się konkretniejsze, gdyż nie dubbingowano zbytnych "eee", "hymm" itp. [4] Z drugiej strony, nie starano się też, np. z gwarami, przez co zdarzało się, że tłum mówił po angielsku...

Po zakończeniu nagrania sam reżyser powiedział, że to film oparty głównie na reakcjach. Po pożegnaniu polskiego Brocka, z luźnej pogawędki dowiedziałem się, że na 183 linijki odtworzone przez pana Włodarczyka, aż 140 (!) to były same reakcje. Ale cóż, takie są wymogi, co poradzić.

Chwilę po tym, pojawiła się promieniująca wesołością i uśmiechem Beata Wyrąbkiewicz, która, operując swoim słodkim głosem, odgrywa rolę Dawn. Warszawska widownia zna ją z musicalu "Metro", a cały kraj zna ją jako siostrę Dextera - Dee Dee [5], z kolei wasze młodsze rodzeństwo zetknęło się z nią zapewne w szalenie popularnym programie dla najmłodszych, pt. Domisie, gdzie występuje jako Pysia. Jak zapewne się domyślacie, rola reżysera nie jest taka prosta i oprócz układania, i dobierania głosów do postaci, często w czasie nagrań trzeba coś poprawić w tekście itd. W przypadku roli Dawn, pan Marzecki, gdy usłyszał kwestię "Ale, Ash", jaka znalazła się w gotowym skrypcie, zaprotestował (jak to zabrzmiało...) i zapropoponował zmianę na "Ash, przecież..." co moim zdaniem było dobrym posunięciem, gdyż pani Beata musiała tą konkretną linijkę przeczytać "szybciorem" i zwyczajnie poprzednia wersja słów zlewała się, a teraz było OK. W czasie nagrywania kwestii aktorki często padały pytania czemu to dziś tak tryska radosną energią i jest cały czas uśmiechnięta. Po chwilach takiego wytchnienia i lekkim zażartowaniu szybko jednak wracano do pracy. Wszak Jetix tak mocno naciskał aby wszyściutko było gotowe na emisję na początku czerwca, co, jak wszyscy już wiemy, nie miało miejsca.

Po dłuższej chwili na schodach pojawiła się Agata Rzeszewska, czyli, po raz kolejny, Siostra Joy w akcji (pierwszy raz widziałem ją przy poprzedniej wizycie)! Wasi rodzice mogli znać jej głos ze starego (lata 80`), czeskiego serialu "Arabela", a wy sami zobaczyć ją przez chwilkę w epizodzie w serialu "Synowie". To właśnie jej gra najbardziej mi się podoba, ze względu na miły, ciepły i serdeczny głos, którym zawsze mnie rozbraja...

Po krótszej chwili do studia zawitał Jarosław Budnik, którego najbardziej podziwiam za niezwykłe odgrywanie roli Pegasusa w serialu Yu-Gi-Oh, fani gier z kolei powinni kojarzyć jego głos z programu gram.tv (TV4), gdzie był lektorem. Nie należy też zapominać, że w polskiej wersji Pokemona wiele wniósł do roli Jamesa dzięki swoim "piskom", które to są, według mnie, szalenie trudne do osiągnięcia.

Nadszedł czas [6] na naszego ulubieńca Mia... Eee, tzn. pana Mirosława Wieprzewskiego (w Pokemonie jest on Miauem z Zespołu R), którego wszystkie dzieci znają i kochają za użyczanie głosu Kulfonowi. Dlaczego ulubieniec? Jest to aktor, który podjął z nami swego rodzaju współpracę, tzn. to on pierwszy poinformował Gumisia [7] o tym, że odbyły się nagrania do piątej i szóstej serii. Już przy poprzedniej wizycie (podobnie jak z panią Agatą - to było kolejne spotkanie) poprosił, abym pozdrowił wszystkich Pokefanów. Ale wracając do maja - po kilku żartach rozluźniających napiętą atmosferę ("czas, czas, czas, mamy tylko 3 dni na nagranie!"; pośpiech...) zabrano się do roboty. W pewnym momencie niezawodny pan Tomasz wyłapał kolejny błąd skryptu, a mianowicie nielogiczne(?)/niepotrzebne użycie słowa wtopa w jednej kwestii. Po chwili zastanowienia (w których brali udział wszyscy) wyszedłem ze swoją propozycją - "porażka" (może to i mało oryginalne, ale spodobało się i ostatecznie nagrano tą linijkę właśnie z "porażkami"). Wypatrujcie jej ;-)

Teraz przyszedł trudny moment, gdyż tutaj kończy się moja pewność co do chronologi i dalej już nie jestem pewny kolejności w jakiej pojawiały się kolejne aktorki, więc wszystkich ze studia i bohaterki tej relacji proszę o tradycyjną polską wyrozumiałość :)

Przyszła pora na Aleksandrę Bieńkowską, która to w filmie 11 zagrała epizodyczną rolę Sylvan - kobiety z pociągu. Głos tej pani możecie podziwiać w różnych koncertach w telewizji, ale też w Power Rangers Furia Dżungli, gdzie jej głosem mówiła Fran oraz w początkowych odcinkach A.T.O.M w roli Lioness.

Jedną z ostatnich osób, które się jeszcze pojawiły, była Anna Gajewska, znana m.in. z ról Kim Kolwiek w Kim Kolwiek oraz Charlotte w H2O - Wystarczy kropla. W Giratinie zagrała ona jedną z kobiet jadących w pociągu razem z Ashem i spółką - Laylę.

Jedziemy z tym koksem! Następnie pojawia się spóźniona Katarzyna Łaska, która para się wieloma rzeczami, a jedną z nich jest właśnie dubbingowanie różnych postaci w najróżniejszych kreskówkach, zaczynając od Pokemonów (seria dziesiąta i jedenasta), idąć poprzez High Scool Musical i na B-Damenie oraz Robotboyu (rola tytułowa) kończąc. Tutaj dostała akurat rolę męską, a konkretnie małego chłopca z pociągu. W tym przypadku nie była potrzebna nawet lista dialogowa, gdyż 100% "wypowiedzi" tego bohatera epizodycznego (bardzo, bardzo epizodycznego) to były reakcje.

W roli przedostatniej aktorki podczas show o nazwie "Szybkie Nagranie Giratiny - film pełnometrażowy Pokemon" wystąpiła Monika Wierzbicka, na którą to spóźnił się Daru podczas swojej wizyty w studiu. Ta urocza osoba para się głównie pracą jako piosenkarka (i słusznie), ale czasami gra również w dubbingu, np. Miriam w H2O - Wystarcza Kropla czy Lanolin w Garfield i przyjaciele. Podczas tych nagrań miała za zadanie zagrać Infi - żeński komputer pokładowy w statku powietrznym Zero. Urzekła mnie niesamowita wytrzymałość głosu tej Pani, kiedy to przez bite 2 minuty musiała powtarzać "System nie działa...". Zdziwiło mnie to, że po prostu nie nagrano jednego zdania i nie zapętlono go, ale naprawdę aktorka musiała to cały czas powtarzać, trzymając ton, barwę głosu itp. Byłem i nadal jestem pod dużym wrażeniem takiego talentu.

Ostatnią aktorską gwiazdą tego szalonego dnia była Aleksandra Wierzba - bardzo młoda (młodsza nawet ode mnie) aktorka, którą pan reżyser obsadził w roli Pokemona Shaymina. Po przywitaniu aktorka głosowa Kwiecistego Pokemona usiadła na stołku i zaczęła odgrywać swoją rolę. Jej pobyt w studiu był trochę dłuższy niż innych aktorów, bo na sam koniec nagrano jeszcze raz kilka początkowych sekwencji (za drugim razem wyszło wszystko znacznie lepiej). Choć i tak uważam, że było to wszystko trudne, gdyż Shaymin był dość specyficzną postacią do zdubbingowania. Teraz już tego nie pamiętam, ale chyba pan Tomasz instruował ją, że należy mówić tak, jakby miało się nie mówić (to wszystko było skomplikowane, stąd miało miejsce trochę dubli).

Wreszcie dzień dobiegł końca. Wszyscy pracownicy już wyszli albo szykowali się do wyjścia. W przyjemnej atmosferze rozstałem z Olą, a z panem Marzeckim, który już zakładał swój nieodłączny atrybut - kapelusz, zamieniłem kilka ostatnich słów (przy okazji podpytując go o kilka rzeczy, które mnie intrygowały ) - po czym z niemałym żalem opuściłem gościnne progi Eurocomu.

Z tego co się dowiedziałem, następnego dnia w Studiu pracowali dla nas swoimi głosami Mikołaj Klimek, który, jako Narrator oraz Moose z pociągu, miał ok. 1,5 strony skryptu do przeczytania, Izabela Dąbrowska, która jest "nowym" głosem Jessie, a także Leszek Zduń, który udzielił swój głos Zero.

Pozostaje mi tylko życzyć wam radości z oglądania tego filmu.

Przypisy: [1] Komentarz Jacka: Aluzja do terminu jakim ochrzciła mnie p. Marzena - przedstawiała mnie pracownikom i aktorom jako : "Fan Pokemonów z Polski "; niesamowicie to sympatyczne, chodź na pozór banalne.
[2] Komentarz Jacka: A nie, zapomniałem że już znacie moje imię, no trudno, niech tak zostanie...eee...tzn. buduję klimat ;-)
[3] Komentarz Jacka: W których to nie było żadnych ustaleń co do ataków, ani specjalnej "opieki" itd.
[4] Komentarz Darka: Nie zgadzam się, reakcje były w większości tłumaczone, a nawet jeśli nie, to ich obecność czy brak nie wpływa zbytnio na odbiór filmu.
[5] Komentarz Darka: Ale tylko w początkowych odcinkach, później zastąpiła ją Joanna Węgrzynowska znana z roli mamy Asha, Joy i J w dziesiątym sezonie Pokemonów.
[6] Komentarz Jacka: Taki tytuł ma pewna Piosenka z Pierwszej Polskiej Płyty Pokemon - polecam, polecam ;-)
[7] Komentarz Darka: Autor jednej z pierwszych polskich Pokestron, obecnie prowadzi stronę dubbing.pl.