Dnia 8 grudnia bieżącego roku amerykańska stacja Cartoon Network wyemituje piętnasty film Pokémon, którego tytuł będzie brzmieć Kyurem VS The Sword of Justice (japoński tytuł to Kyurem vs. the Sacred Swordsman: Keldeo). Jednak obecnie nie są znane godziny emisji. W filmie występuje Black Kyurem, White Kyurem oraz najważniejsza postać, Keldeo w obu formach.

W takim razie poczuwam się w obowiązku ostrzeżenia towarzysza przed atrakcjami jakie serwuje pokeanime również w postaci filmu pełnometrażowego.
Jeśli dla Ciebie rzeczą nadrzędną w jakimkolwiek filmie jest opowiadana historia to srogo się na Pokemonach zawiedziesz, ona zwykle (łącznie w postaciami, które są zwykle nudne, robione na jedno kopyto i przede wszystkim bardzo puste) jest największą wadą Pokefilmów. Ich się nie ogląda dla fabuły, bardziej dla ładnych widoczków (i to nie zawsze, czasem nawet grafika jest tragiczna), pojedynków Pokemonów (jak to kogoś kręci, mnie bitwy pomiędzy Deoxysem i Rayquazą w siódemce zanudziły na śmierć) czy muzyki (która nawet jeśli nie jest najlepsza na jaką stać Shinjiego Miyazakiego to i tak jest najlepszą częścią składową obrazu, ale wiedz że to opinia maniaka, czyli mnie, osoby dla której anime mogłoby nie istnieć, ale muzyka z niej musi, bo jak jest dobra, to jest klasą samą w sobie).
Dla historii w Pokemonach to można czytać mangi, nawet najpopularniejsze Pokemon Special pod tym względem trzyma poziom, ale osobiście najbardziej polecam Dengeki Pikachu, to coś bazuje na anime, ale wszystko w nim jest na o niebo wyższym poziomie. Pikachu nie jest wkurzający a uroczy, Ash/Satoshi nie jest irytującym przygłupem, nie jest taki pusty i kryształowy, nie gada wiecznie jak to on kocha Pokemony, jak w anime. Nawet jak manga bierze na tapetę jakiś filler z anime to przeradza go w coś fajnego, jest humor nawet całkiem niezły. Rewelacyjna kreska, takiej w żadnej innej Pokemandze nie znajdziesz, zakochałam się w Pokemonach rysowanych przez autora, choć kobiece piersi to u niego są nienaturalnie duże i powoduje, że nawet ładnie rysowanie panie wyglądają na plastikowe laleczki, ale cóż, to Japonia... :/ Dużo lepszą historię mają czasem nawet gry poboczne, np. Mystery Dungeon, szczególnie druga część (Grovyle rządzi, trudno o taką postać w anime).
Jeśli chcesz nadrabiać zaległości to nie polecam od tego filmu, oglądałam tylko trailery japońskie (na to coś od Amerykanów szkoda mi czasu a i nienawidzę ich dubbingu), ale już po nich widać, że te ten film nie będzie zbyt dobry delikatnie mówiąc, nawet jak na pokemonowe standardy. Historia wygląda na kopię kopii, grafika wygląda dość cienko jak na film (wygląda o niebo lepiej niż ze współczesnym serialu, ale Best Wishes! osiągnęło takie dno, że to naprawdę żadna sztuka), soundtrack znam i choć jest na swój sposób interesujący, to do najlepszych nie należy, szczególnie jak dla kogoś najważniejsze są chwytliwe melodyjki, tu ich zbytnio nie ma, piosenka z endingu jest żałosna (ale nie bój żaby, Amerykanie na pewno stworzą coś jeszcze żałośniejszego, są w tym specjalistami).
W Pokemonach nie ma filmu (z tych, które widziałam), którego mogę z czystym sumieniem polecić, nawet fanowi, bo zawsze mam jakieś "ale" do wszystkich, ale jak ktoś naprawdę chce. Jak się chce ładne widoczki to fajne pod tym względem są czwórka o Celebi (naprawdę, piękny dziewiczy las, nawet sposób przedstawienia Celebiego bardzo się udał) albo jeszcze bardziej piątka o rodzeństwie Latios i Latias, który jest filmem wyjątkowym na swój sposób. Miasto w którym toczy się akcja (Alto Mare) wzorowane jest bardzo wyraźnie na Wenecji, stąd są te kanały i to wszystko co się z tym miejscem kojarzy, wykonane jest naprawdę pięknie, tak że nawet potrafiłam czerpać przyjemność z oglądania tego, jednak musiałam olać nie najlepszą historię (choć jak na pokeanime to nawet może być). Lecz tutaj muszę pochwalić, że główne złe charaktery, duet złodziejek mają jakiś tam charakter, nawet się nim od siebie różnią, nie są takie nudne i puste jak to zwykle bywa. No i ma mnie bardzo ważną rzeczą budująca klimat jest muzyka, bardzo udane połączenie symfonicznej muzyki (z jazzowymi naleciałości, szczególnie w temacie wspomnianych złodziejek) Shinjiego Miyazakiego, z włoskimi rytmami, gościnnie autorstwa coby, dość znanego japońskiego akordeonisty (który cuda wygrywa na tym instrumencie, jego to ja mogę wiecznie słuchać), który podszedł naprawdę poważnie do Pokemonów, nie odwalił byle czego, włożył w to pracę i trochę serca (co czuć w tej muzyce, w tym jak jest dobrze napisana i zaaranżowana czy nawet w feelligu z jakim gra na akordeonie) napisał rewelacyjny główny temat muzyczny dla filmu, oraz chociażby piosenkę w endingu, w której jestem zakochana, a ja prawie zawsze piosenek z końca filmów Pokemon nie lubię (którą oczywiście Amerykanie zmienili na takie tam byle co, zupełnie bez włoskiego feelingu). Jedyne co mnie muzycznie uwiera w tym filmie, to piosenka Sekret Garden w połowie filmu (nie wiem po co tam ona), słaba, banalna, zaaranżowana bez polotu, w ogóle nie pasuje do klimatu filmu i tylko psuje atmosferę.
Na to raczej nie ma szans. Takie rzeczy to tylko w Japonii raczej. A zresztą po co to komu? Rozumienie tego co tam gadają nie jest takie ważne.
>brak wspomnienia filmu 8 z Lucario jako wartego obejrzenia
noooooo chicorii, how could you ;_;
also
film 11 z Giratiną też ma świetną ścieżkę dźwiękową, oprawa graficzna nawet przyjemna, a fabuła mimo dziur oraz mało logicznych rozwiązań, ma w sobie najfajniejsza rzecz ever - badassowego, wkurzonego protektora Reverse World - Giratinę <3
jednak nie ma sensu oglądać tego filmu bez znajomości pierwszego z trylogii DP - filmu 10 z Darkaiem, który jest początkiem trój-flimu o bóstwach z DP... a potem zaliczenie filmu z Acerusem, by dopełnić tą trójkę powiązanych fabularnie filmów.
Jednak jak na fana przystało - warto obejrzeć wszystkie kinówki |D
Nie widziałam :( Ciężko polecać coś czego się nie oglądało. Po zobaczeniu siódmego filmu, po którym spodziewałam się najgorszego, a i tak udało się mnie zaskoczyć tym jakie badziewie (co za sztuka!), chociażby tragedią w sferze graficznej i który zanudził mnie na śmierć (musiałam ze sobą walczyć, by nie zasnąć w trakcie seansu, a to diabelstwo jak na złość dłużyło się i dłużyło), miałam dość animowanych Pokemonów na dłuższy czas. I od tego czasu wciąż nie wróciłam.
Poza o tym o ósemce tyle pochwał się naczytałam (nie że film jest genialny, ale najlepszy w serii i w ogóle), że boję się go oglądać. Boję się, że się zawiodę, że wcale nie jest taki świetny jak o nim piszą. Aron wygląda na fajną postać jest Lucario i w ogóle film naprawdę fajnie się zapowiada i naprawdę chciałabym by mi się spodobał choć trochę. Szczególnie, że muzykę znam i jestem zakochana w tym scorze. Mój ulubiony w Pokemonach ever, jest magiczny, klimatyczny, tu słychać sporo naleciałości barokowych (Bach jak się patrzy), czy średniowiecznych, cudowne aranżacje, pomysły, Shinji Miyazaki wręcz sypie rewelacyjnymi motywami jak z rękawa, muzyka jest tutaj dziełem samym w sobie.
Ale ten film na pewno zobaczę (pomyślę czy nie w najbliższej przyszłości), w ogóle wszystkie chcę zobaczyć, zobaczymy czy się uda.
Pffff świetną...? Dla mnie wymęczona, bez tego błysku i wyczucia charakteryzującego Miyazakiego, ciężko się tego słucha (i choć lubię główny motyw, który pojawią się pierwszy raz na planszy tytułowej, to jakiś wielki on nie jest). Gdybym robiła składankę debeściarskich utworów ilustracyjnych z Pokemonów, to nic z tego filmu by się tam nie znalazło, po prostu nic nie jest dla mnie aż tak dobre, w porównaniu do reszty. Chyba tylko 13 jest jeszcze gorsza od tego.
Nie żeby ten score był jakiś bardzo słaby, nie jest po prostu wystarczająco dobry jak na tego kompozytora. A i krytykę pod muzykę z jedenastki widziałam częściej, ale to od osób co się zachwycają amerykańską jedynką i dwójką, czego zupełnie nie podzielam.
Ale Giratina rocks <3
Nooo.. dziesiątkę widziałam i nawet cenię (pomimo wad), ona faktycznie jest niezła graficznie (poza elementami komputerowymi, ale to w Pokach standard). A muzyka to jedyna z serii Diamond & Pearl, do której mam wyjątkowo dużą sympatię, co prawda w dwunastce jest klimat, są piękne momenty, ale czegoś mi w niej brakuje, nie wiem czego, poza znacznie dłuższymi takimi dwoma utworami orientalizującymi, które uważam za najlepsze na całej ścieżce dźwiękowej i bardzo żałuję, że to takie krótkie.
Tylko jeśli ma się trochę czasu do zmarnowania i nie ma się jakiegoś ogromnego uczulenia na anime Pokemon. No i trzeba być naprawdę oddanym fanem, by być gotowym na poświęcenia, gdyż momentami może to być jak droga przez mękę (siódemko ;/ nigdy więcej, mam cię dość na zawsze).
jak to nie ważne? To jest bardzo ważne. Właśnie skończyłem pisać swoją pracę magisterską (w wieku 21 LAT!) pt. "Wpływ niezrozumienia japońskich trailerów filmów Pokemon na gospodarkę XXI wieku". Studiuję miotling & leaf's grabing jakby kto pytał.
Ja zdecydowanie najbardziej lubię soundtrack z filmu z Darkraiem. Może dlatego że to jedyny który kojarzę... I właściwie to jest to mój ulubiony pokemonowy film. Dlatego że gdyż bo ponieważ Darkrai tam jest. Fabularnie to wszystkie te filmy są dla mnie badziewne hehe.
A nazwa jest okropna, film - z tego co czytałem w recenzjach - też. Miejmy nadzieję, że chociaż czymś na WiFi sypną ^___^