<iframe width="700" height="350" src="http://www.youtube.com/embed/CeLtFTz9EG4?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
<h3 class="art">Tekst openingu</h3>
<div style="border-left: 4px solid #e3e3e3; margin-left: 10px; padding-left: 10px; font-size: 16px; font-family: "Segoe UI", "Trebuchet MS", Helvetica, Arial, sans-serif;" >New adventure...
Another day...
One more challenge that comes out way
It's up to me and you...
You know what we've gotta do!!
We are together, now!
Friends forever, now!
Whatever comes our way, we won't run away!
Standing tall! One for all!
It's our destiny...
Pokemon!</div>
Pokazali też Unfezanta
i Pignite'aCzyli, że to wszystko już wkrótce! :D
A new Adventure
Another Day
One more Challenge that comes our way
It's up to me and you
We know what we've got to do
We are together now
Friends forever now
Whatever comes our way
We won't run away
Standing Tall
One for all
It's our destiny
Pokemon!!!
Po moim niedoslownym przetlumaczeniu (bo chyba nie chcemy suchego anglika tlumaczyć, prawda? Powinniśmy tworzyć wlasną twórczość):
Ta przygoda
Zaczyna się!
Walcz, i nie poddawaj się!
Teraz tylko Ty i ja
Wiemy co robić
Jesteśmy razem, i
na zawsze będziemy
Nie uciekniemy przed niczym
(Nie uciekniemy)
Mimo wszystko
Zostaniemy tu
To przeznaczenie jest
Pokemon!!!
zaczyna się
A z nią kolejne wyzwanie
Jesteśmy ty i ja
Rodzi się w nas nadzieja
Stajemy razem więc
jak przyjaciele
Cokolwiek stanie się
będziemy wciąż biec
Z wiarą i odwagą
Ku przeznaczeniu
Pokemon!
====
Tak na szybko od emachela.
(nie wiem dokładnie, ale mi się kojarzy coś) :P
A czołówka, jak na PUSA nie najgorsza, ale i tak słaba. Przynajmniej piosenki da się słuchać.
Bardzo ładnie przedstawili pokemony głównego bohatera i pozostałe postacie. Piosenka też nie jest zła. Ogólnie? Dobra robota.
Moja ocena tego intra zrobionego od podszewki - 5+/6. A nie full dlatego iż to nie jest całkiem mój muzyczny klimat, ale raczej też jest wporzo.
P.S. Na 0:28 widać wyraźnie że Trip tez się nie spodziewał że ten opening będzie aż tak dobry.
wcześniejszy opening Vgeneracji , czy to te same głosy?
My może nie, ale 4Kids... ich openingi tak wpadały w ucho, że całymi dniami w myślach się nuciło piosenki. 4Kidsowi można dużo zarzucić, ale piosenki to robili genialne.
Posłuchaj sobie tego, tego, i jeszcze tego (znalezienie wersji innej niż samą muzyką jest chyba niemożliwe). Już? To teraz powiedz mi, czy ten Twój opening Next Destinies jest taki naprawdę nie do ponarzekania :P
Ash złapie krokoroka (tego w okularach przeciwsłonecznych), będzie miał leavanny (nie wiem czy to się tak pisze), pignite, unfezanta, boldore i kogoś tam jeszcze już nie pamiętam.
Akurat to, że Japończycy robią lepsze czołówki jest raczej wiadome. Lepiej porównać je z którymkolwiek amerykańskim openingiem z Jotho, różnica jest ogromna. Wiele można 4Kidsowi zarzucić, ale piosenki robi znacznie lepsze. Chociaż, co oni mogą zrobić w pół minuty? To za mało czasu na zrobienie czegoś porządnego.
Tylko że, koledzy moi mili, nie mówię tu o czołówkach z Japonii, a o tworach, jakie są wstawiane na ich miejsce w sezonach amerykańskich. Fakt, openingi do pierwszych serii były równie genialne, ale co potem? Sensem mojej wypowiedzi było raczej pochwalenie intra Rival Destinies, patrząc na nie, jako samodzielna praca Amerykańców, a oceniając je pod tym aspektem, na pewno lepiej im to wyszło niż na przykład przy wymienianym wcześnie "Galactic Battles" czy nawet przy "Black & White", gdzie wpadająca w ucho piosenka w Ameryce została zastąpiona głupkowatym 30-sekundowym przerywnikiem, którego piosenką nawet nazwać nie mogę. Dobra, skończyłem, może źle ująłem poprzednią wypowiedź. Mam nadzieję, że teraz określiłem się jaśniej.
Jeśli idzie o samą piosenkę to wpisuje się ona idealnie w amerykański standard: jest tandetna do bólu, komponowana na kolanie, byle jak byle by było, kiepsko zaranżowana, brzmiąca jak miliony innych popsongów i w ogóle do luftu. Nawet chwytliwej melodii nie ma, a kiedyś chociaż to było (choć dla mnie chwytliwa melodia nie oznacza od razu, ze piosenka jest dobra).
No i dla mnie amerykańskie songi nigdy nie były za dobre z wyjątkiem paru, które mogę zliczyć na palcach jednej ręki (a znam prawie wszystko co nagrali, głębokie zainteresowanie pokemonową muzyką zobowiązuje 8)), a z takich co naprawdę uwielbiam i nie mam do czego za bardzo się przyczepić to będzie tylko jedna.
Ot dla mnie, bardzo popularne Pokemon Johto to badziew, z durnym refrenem, irytującymi chórkami (tyrytyty) śmiesznymi syntezatorkami i miałką gitarą. Takia upopowiona do granic możliwości wersja OK! (japoński odpowiednik pierwszej czołówki do Johto), to się dopiero nazywa fajna piosenka. Jest dobrze skomponowana i jeszcze lepiej zaaranżowana, świetnie zaśpiewana (łącznie z profesjonalnym chórkiem), rewelacyjna pod względem instrumentalnym, szczególnie gitara prowadząca (bo rytmiczna mogłaby być trochę bardziej dopracowana), przede wszystkim solówka, co jeszcze lepiej słychać w wersji karaoke. Nie wspominajac o tym, że Shinji Miyazaki (kompozytor muzyki ilustracyjnej) zaaranżował trzy rewelacyjne i jakże różne od siebie wersje instrumentalne (PIERWSZA DRUGA TRZECIA). Musi bardzo lubić tą piosenkę :)
Jeśli chodzi o długość, kiedyś ameyrkańskie czołówki trwały minutę, potem ok. 45 sekund, teraz jeno trzydzieści (jak tak dalej pójdzie to później będą trwać 10 sekund ;)). Te półtora minuty to standart japonski, nie tylko w Pokemonie, w ogóle. Japońskie openingi i edningi w wersji telewizyjnej tyle trwają.
Raczej nie ma na to szans, bo Amerykanie do tych kawałków po prostu nie mają praw, mogliby je wykupić (skoro i tak aktualnie sami potrafią tworzyć tylko muzycznopodobną szmirę), ale widocznie nie są tym zainteresowani. Jak mniemam bardziej im się to opłaca (pod względem komercyjnym), zresztą nie dziwię się, zrobienie trzydziestosekundowego byle czego kokosów nie kosztuje.
Poza tym japoński openind do BW nie nazywa się Black&White tylko Best Wishes!, czyli dokładnie tak jak oryginalna nazwa najnowszej serii anime. Jest w porządku, podoba mi sie ta smyczkowo-gitarowa aranżacja (choć te smyczki to raczej sample a nie prawdziwe instrumenty, ale to nic, grunt że brzmi naturalnie). Natomiast Saikou Everyday osobiście nienawidzę. Rozumiem skąd popularność tego kawałka, chytliwa melodia. Lecz dla mnie to dokładnie przykład chwytliwej, ale banalnej melodii, dodatkowo kiespko zaaranżowanej i zaśpiewanej. Fumie Akiyoshi zupełnie się do tej roli nie nadaje, przy wyższych dźwiękach strasznie piszczy. Jej wokal w Together (pierwszy opening do Diamond & Pearl) jest jeszcze znośny, tutaj masakra.
Raczej nie ma na to szans, bo Amerykanie do tych kawałków po prostu nie mają praw, mogliby je wykupić (skoro i tak aktualnie sami potrafią tworzyć tylko muzycznopodobną szmirę), ale widocznie nie są tym zainteresowani.
Może nikt z Was na to nie zwrócił uwagi, ale w historii Pokemona był jeden jedyny wyjątek, kiedy amerykańce przetłumaczyli piosenkę z japońskiego soundtracku zamiast wstawiać własną. Ba, nawet nie przetłumaczyli jej w całości, bo część zostawili oryginalną. Co ciekawe, jest to jedna z moich ulubionych piosenek w historii tego anime. Można więc? Można. Pytanie tylko czemu nie mogą robić tego zawsze...
A, zapomniałbym. Ktoś jeszcze pewnie nie wie, o jakiej piosence mówię. Chiisaki mono, po angielsku Make a Wish. Ending 6tej kinówki.
Jeśli o mnie chodzi Emachelciu to to jest mój totalnie ulubiony song z całej historii poków. Kulminacyjny z mojego ulubionego filmu, jeden z niewielu momentów w historii poków gdzie poleciały mi łzy. Klasa sama w sobie.
Natomiast nie masz racji w jednej kwestii. Jest przynajmniej jeszcze jeden japoński song przełożony na angielski, tym razem w całości, także jeden z moich ulubionych - "Type wild". Pamiętam w swoim czasie kiedy czekano na finał walki Asha z Paulem po angielsku, jak bardzo liczono na to że nie zastąpią tej piosenki jakąś tandetą, a iż zapodają jej angielską wersję którą przecież mają, a jako że Paul to moja ulubiona postać z tej serii to praktycznie modliłem się o to. Niestety, zamiast tego w tle puścili jakiś badziew a cały klimat uleciał niczym gaz z piwa które stało całą noc. Zchrzanili sprawę.
Co ciekawe, później w tym samym odcinku pojawiła się także "Make a wish" w wersji instrumentalnej i nie wiem jakim cudem po angielsku jej nie usunęli, pewnie dlatego iż nie było słów a te w ich opinii w czymś przeszkadzają, co jest absolutną bzdurą jeśli umie się kontrolować dźwięk. Po japońsku w każdym razie, ten odcinek jest w mojej pierwszej 5 ulubionych, po angielsku wyszedł nienajgorzej gdyż nie zwalili go do końca, chociaż cios był bolesny.
Type wild został przetłumaczony, ale nigdy nie został bodajże wykorzystany w amerykańskim oście, a już na pewno nie jako ending odcinków, w których występował w oryginale.
Type: Wild faktycznie ma angielską wersję, o niebo lepiej zmiksowaną od oryginału (choć wkurza mnie mnie to, ze wokalistka zagłusza jedną z lepszych i ciekawiej skonstruowanych solówek gitarowych jakie są w pokemonowych piosenkach, Rica Matsumoto w oryginale na szczęście tego nie robiła), ale ona została zrobiona przez samych Japończyków (choć śpiewa ją osoba nie będąca Japonką, to nazwisko jest bardzo niejapońskie) na potrzeby programu Pokemon Encore (nie pytać mnie co to bo nie mam pojęcia, może jakiś stary program o Pokemonach? te co jakiś czas się zmieniają, kiedyś było Pokemon Sunday teraz jest Pokemon Smash) jako jej ending i została zmieszczona na japońskim singlu, Amerykanie nie mają z nią nic wspólnego.
Tak samo powstała angielska wersja endingu z trzeciej kinówki, znowuż bonus na singlu z utworem, a Amerykanie mają inną piosenkę.
Poza tym w dubbie zdarza się, że jakieś japońskie piosenki (fragmenty) występują w trakcie odcinka, czy to krótki instrumental Mezase Pokemon Master, czy nawet członkowie Teamu Rocket śpiewają pierwszą ichnią piosenkę jaka powstała (pochodzi jeszcze z 1997 roku, zanim Pokemony trafiły do Stanów) Roketto-Dan yo Eien ni (Team Rocket Forever), pierwszy raz występuje w odcinku o Piosence Jigglypuffa, potem co najmniej jeszcze jeden raz, a może i więcej. W polskiej wersji ten song też występuje.
Choć już oryginalny utwór (kołysankę dla Pikachu) wykorzystaną w kantowskich odcinku, w którym Satek o mało nie straciłby swojego pupilka, zmieniono na inną. Czyli widać, że nie zawsze japonskie piosenki wysępujące w środku zwykłych odcinków są potem w dubbingu.
Poza tym w jednym odcinku trzeciej części Johto Brock śpiewa japoński utwór Takeshiego Takeshi no Paradise (w oryginale jeden z johtowskich endingów).
Takie przykładów pewnie by się jeszcze trochę znalazło, może kiedyś napiszę o tym dokładniej na swoim blogu poświęconym w całości pokemonowej muzyce (teraz sobie przypomniałam, że miałam go tu reklamować, a całkiem mi to z głowy wyleciało o__o), jak będzie mi się chciało (bo zdecydowanie mam inne priorytety).