![]() |
![]() |
|
![]() |
|
Świat Pokémon po raz kolejny staje w obliczu niebezpieczeństwa. Tym razem pojawia się tajemniczy osobnik, który pragnie
rozprzestrzenić w nim mrok i smutek. Powstrzymać może go tylko dzielny bohater i jego wierny partner. Jeszcze więcej wyzwań,
ciekawa fabuła i mnóstwo godzin wciągającej rozgrywki - to kolejna odsłona z serii Pokémon Mystery Dungeon na konsolę Nintendo DS.
|
Przywykliśmy już do tego, że po wydaniu udanego tytułu, twórcy będą odgrzewać go wielokrotnie, tylko po to, aby przynosił im on zyski. Pokemony doświadczają tego "zaszczytu" od kilku dobrych lat, z różnym skutkiem. W tym wypadku można jednak spokojnie powiedzieć, że sequel przebija pierwowzór, pod wieloma względami! Dlaczego tak się dzieje?
Aby uzasadnić swoją opinię, powinienem może poprzeć ją kilkoma argumentami. Nie mam oczywiście nic przeciwko i rozpocznę swe wywody, skupiając się na początek na fabule. Żeby jednak zobrazować kilka kwestii, zastosuję również odniesienia do poprzednich wersji. No to do dzieła! Generalnie historia wydaje się być schematyczno podobna - budzimy się na plaży jako Pokemon, z podświadomością, że byliśmy człowiekiem, a co gorsza, cierpimy na kompletny zanik pamięci. Poznajemy naszego partnera i... Tutaj historia zaczyna odbiegać od pierwowzoru. Po pierwsze, nie stajemy na swoim i nie zakładamy drużyny ratunkowej, ale raczej skupiamy się na poszukiwaniu skarbów, pomaganie drugim stawiając na drugim miejscu. Owszem, jest to niezbędny aspekt, jeżeli chcemy osiągnąć perfekcję i zwiększyć rangę naszego teamu, ale sam pomysł wydaje się być trafiony. Cóż, fabuła także staje na wysokim poziomie. Nie mogę powiedzieć, że poprzednia historia była źle opowiedziana, ale w wielu wypadkach dostawaliśmy tylko informację, że jakiś dungeon został odkryty, kilka linijek tekstu i na tym koniec. Tutaj co prawda jest sporo gadania, ale jest to aspekt raczej pozytywny, dzięki któremu możemy lepiej wczuć się w rolę. Co więcej, główne wątki historii ciągną się jeszcze po napisach końcowych, co znacząco wydłuża czas gry. Co więcej, poszczególne wątki są tak zakręcone, że nasze przypuszczenia co do ich rozwiązania mogą okazać się odmienne od tego, jak rzeczywiście się potoczą. Kawał dobrej roboty i duży ukłon w stronę scenarzystów.
O co w tym chodzi? Jeżeli ktoś grał w PMD Red/Blue Rescue Team, odnajdzie się w wersjach Time/Darkness bez większych problemów. Po raz kolejny bowiem ruszamy do dungeonów, w towarzystwie naszego partnera, aby zwyczajnie docierać do ich końca, lub ratować zagubione wewnątrz nich Pokemony. Wygląd labiryntów oraz Poków praktycznie nie uległ zmianie, więc dla konserwatystów, jest to idealne rozwiązanie, szczególnie, że nie możemy im zbyt wiele zarzucić. Coś jednak zostało zmodyfikowane! Po pierwsze długość jaskiń. Nie ma już zbyt wielu miejsc, których poziomy przekraczają 40 pięter. Niektórzy powiedzą: "To do bani!", ale prawda jest zupełnie inna. Większość osób zostało odepchnięte, faktem ciągłego przechodzenia jednego dungeonu, tylko po to, żeby w końcu polec, albo uratować potrzebującego i po chwili zacząć całą zabawę na nowo. Podstawy rozgrywki w nowych wersjach nie uległy zmianie, ale o wiele dłużej pogramy w nie, mając świadomość, że godzina z życiorysu została zmarnowana na marne kilkaset punktów, ponieważ możemy w tym czasie zdobyć ich o wiele więcej. Usunięto także tzw. Friends Areas, wprowadzając zamiast nich jednego Pokemona - Chimecho, pomagającego zarządzać naszą drużyną. Ciekawym elementem są też Jajka, które możemy otrzymać w niektórych misjach i dzięki którym, wyklute z nich Stworki znają unikatowe ataki, których nie mogą nauczyć się na wolności.
Co jeszcze zmieniono? Poziom trudności! Naturalnie, nie można oprzeć się wrażeniu (i słusznie), że nowe dungeony są trudniejsze. W poprzedniej wersji istniała tendencja do ubicia 30-40 poziomu, a następnie przebijania się przez poszczególne lokalizacje bez większych trudności. Tutaj nie jest już tak łatwo. Nasi przeciwnicy mają dość mocne levele, a ich ataki bywają krytyczne. W tzw. Monster Housach możemy czasem zostać zmiecieni, a wszystko tylko z powodu jednego Gummie. No i czekający na końcu większości dungeonów Boss! Istnieje kilka wypadków, gdy nasi oponenci mają do pomocy niewielką drużynę. W takich starciach trzeba się nieźle namęczyć i zebrać odpowiednie przedmioty, gdyż w innym wypadku możemy szykować się na powrót do miasta. Taki zabieg odstraszy kilka osób, ale w większości wypadków tylko zaostrzy apetyt graczy, zachęcając ich do treningu, wykonywania dodatkowych misji i dobierania odpowiednich partnerów. Rekrutacja tych ostatnich wciąż bywa męcząca, szczególnie w wypadku Legend, ale wydaje mi się (i nie jestem jedyny), że przebiega ona znacznie sprawniej, niż w pierwszych Mystery Dungeonach. Muzyka stoi na dobrym poziomie. Większość dungeonów ma swój własny, unikalny dźwięk. Dodatkowo, są one zupełnie inne od tych, które mogliśmy usłyszeć w poprzedniej wersji. Jest to bardzo dobra zagrywka ze strony twórców, ponieważ zmniejszają tym samym wrażenie, że już mieliśmy do czynienia z owym miejscem. Fakt, niektóre miejsca są nazbyt podobne do poprzednich lokacji, ale wcale nie zmniejsza to zabawy.
Cóż, Pokemon Mystery Dungeon jest na swój sposób unikalną grą i na pewno stanowi urozmaicenie, w stosunku do pozostałych gier, wydanych spod znaku Kieszonkowych Potworów. Mamy tutaj ciekawą fabułę i interesujący, aczkolwiek nudzący po pewnym czasie sposób rozgrywki. Mimo to, ta gra spodoba się każdemu - niektórym przez wzgląd na historię, jeszcze innym na fakt kolekcjonowania Poków. Osobiście mogę ją tylko polecić wszystkim, szukającym ciekawych tytułów na swojego DSa. Chociaż co roku wychodzi kilka gier tego gatunku, to jednak ta oferuje coś naprawdę wartego naszej uwagi!

Recenzja, Bohaterowie
![]() |




