Facebook
Odwiedź stronę dystrybutoraReklama Sun i Moon
Nowości na stronie

Seria XY

Informacje Ogólne

Pokémon Seria XY
Pokémon The Series XY
ポケットモンスターXY(エックスワイ)
Polska premiera: 01.09.2014
Amerykańska premiera: 19.10.2013 (zapowiedź) / 18.01.2014 (regularnie)
Japońska premiera: 17.10.2013

Refleksje dubbingowe: Przygoda i marzenia rodzą się w Kalos

Pierwszy odcinek Pokemonów z "Serii XY" w polskiej wersji językowej za nami. Nie podchodziłem do niego ze zbyt wielkimi oczekiwaniami - ostatnio oglądałem przygody Asha w regionie Kalos po japońsku i o ile wiem jak dobrzy potrafią być nasi dubbingowcy, o tyle zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie sprawić, aby tłumaczenie dorównało oryginałowi. Czy polska wersja mnie zawiodła? A może pozytywnie zaskoczyła?

Na początku poznajemy młodą dziewczynę o imieniu Serena i jej mamę. Ich głosy bardzo mnie zaskoczyły. Nie są to aktorki, które powszechnie występują w dubbingu, ale zdają się bardzo dobrze operować swoimi głosami i pasować do postaci. Pierwszy zgrzyt to jednak wymowa imienia naszej bohaterki. "Serina" kojarzy mi się raczej z tym, że na stół obok sera położono jakieś tajemnicze "na" i zaraz będę mógł zjeść śniadanie. Nie jest to żadna tragedia, ale jednak w oryginale jej imię czyta się po prostu normalnie - tak jak jest napisane. Będę musiał się do tego przyzwyczaić. Chwilę po "Serinie" na scenę wchodzi nasz świetny narrator, Mikołaj Klimek, który jak zwykle nadaje serialowi świetny klimat.

Czołówka! Ach, remiks słynnnego "Czy już wszystkie masz?", który dokładnie zgodnie z moimi przewidywaniami wykorzystuje pierwszą zwrotkę znanej piosenki, zamiast drugiej. Polska wersja pierwszej serii była pod tym względem wyjątkowa - większość krajów normalnie dawało odpowiadający oryginałowi początek piosenki. Wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie, tekst się zgadza, ale sam fakt niedania tekstu z drugiej zwrotki trochę psuje zamierzony efekt nostalgiczności i sprawia, że bardziej utożsamiać sie z nią będą ludzie pamiętający serię "Johto League Champions" w języku polskim (aby było jeszcze bardziej w klimacie czwartej serii, Disney XD zdecydowało się na zbyt wczesną emisję nowych odcinków, podobnie jak Polsat w 2002 roku). Ku mojemu zdziwieniu przy logo Pokemon nie pojawiło się żadne "Złap je wszystkie!" ani "Czy już wszystkie masz?" - no cóż, widać SDI i Pokemon zdecydowali, że nie ma co tego sloganu dawać w formie wizualnej.

Po dowiedzeniu się z tytułu, że "przygoda i marzenia rodzą się w Kalos", wraca do nas losowa siostra losowej liderki z wcale nie aż tak losowym głosem, który kiedyś (sezon 10) należał do Dawn (Magdalena Krylik). Brzmi ona po prostu jak zwykle, dobra solidna robota, nie wyróżniająca się szczególnie ani in plus, ani in minus. Razem z nią na scenę wkracza…

HANNA KINDER-KISS. Jak ja ją uwielbiam! Obok Rici Matsumoto jest ona moim zdaniem najlepszym głosem, jaki może mieć Ash! Pełen entuzjazmu i energii, z lekką chłopięcą chrypką, idealnie pasujący do tego młodego trenera Pokemonów z Alabastii. Może to kwestia tego, że dawno jej nie słyszałem, ale uważam, że w całym odcinku sprawowała się idealnie. Miód na moje uszy!

Wraca też Zespół R w stałej ekipie - Izabela Dąbrowska jako Jessie, Jarosław Budnik jako James i Mirosław Wieprzewski jako Meowth. Mimo mojej tęsknoty za Dorotą Lanton, do pani Izabeli zdążyłem się już przyzwyczaić, szczególnie że nie ma już takich problemów z poprawną wymową jak jeszcze parę serii temu (prawdopodobnie wynikało to z jakiegoś rodzaju choroby lub urazu - tym bardziej dobrze, że wszystko praktycznie wróciło do normy). James i Meowth są jak zwykle świetni, bardzo cieszę się, że w kolejnym sezonie pozostają w stałej ekipie.

W dalszej części odcinka poznajemy pewne radosne rodzeństwo, które właśnie mija Wieżę Pryzmatu (jak na mój gust - dobre tłumaczenie "Prism Tower"), kiedy wchodzi do niej Ash. Clemont i Bonnie ratują Asha z opresji, przy okazji czego możemy po raz pierwszy zapoznać się z ich głosami. Mała Bonnie brzmi w porządku, niektórzy mogliby pewnie uznać, że potrafi być trochę zbyt irytująca, ale mnie to nie razi, powiedziałbym nawet, że blisko jej do oryginału. Jej starszy brat z kolei… Cóż, nie będę ukrywał, że zawiódł mnie najbardziej z całego odcinka. W głosie granego przez Macieja Falana chłopaka czegoś mi brakowało, ale ciężko mi określić czego. Może tego, aby brzmiał trochę bardziej jak kochający starszy brat? Może nutki szaleństwa, które można wyczuć w jego oryginalnym głosie? A może polski Clemont wydał mi się trochę zbyt młodo brzmiący? Nie wiem, z czasem pewnie do tego przywyknę - bo głos i wykonanie tak właściwie złe nie są, po prostu Yūki Kaji lepiej potrafi pokazać swoją grą różne niuanse. I chyba trochę zbyt dużo myślałem o tym, że najlepszym polskim Clemontem byłby Adam Pluciński.

Jeśli chodzi o jakość tłumaczenia, Anna Wysocka jak zwykle odwaliła kawał dobrej roboty. Nazwy ataków zostały zachowane z poprzednich serii, Alabastia Alabastią pozostaje, sala salą też. Tłumaczenie "Frubbles" jako "Frąbelki" to prosty i naprawdę dobry pomysł. Dialogi są lekkie i naturalne, czyli dokładnie takie, jakie w Pokemonach być powinny.

Czy polskiej wersji udało się mnie zaskoczyć? Myślę, że tak i to całkiem pozytywnie. Polskie głosy są w większości dobrane niemal idealnie, starzy aktorzy nie zawodzą, a piosenka czołówkowa jest wykonana naprawdę dobrze. "Serina" i głos Clemonta to rzeczy, do których będę musiał się przyzwyczajać, ale nie ma tragedii. Swego rodzaju pomyłki jeśli chodzi o zwrotkę wybraną do czołówki się spodziewałem, ale mogę to śmiało wskazać jako największą wpadkę odcinka, a jak dobrze pójdzie to nawet i sezonu. Bo jednak serial jest tłumaczony po to, aby podobać się polskim widzom, a tych bardziej obchodzi raczej nostalgia niż zgodność z oryginałem.

~Daru