Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za WYDANO! dni)

Sword i Shield promo

pokemon
Jak możemy przeczytać w polskiej Wikipedii, felieton to specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający osobisty punkt widzenia autora. W tym dziale znajdziecie różne ciekawe felietony napisane przez redaktorów naszej strony.

Felietony - PTCG – Dlaczego gram, zbieram i polecam?

PTCG – Dlaczego gram, zbieram i polecam?

…Czyli przedstawienie karcianki, jej klimatu i sytuacji Polski z perspektywy młodego, wrocławskiego gracza.

Witam użytkowników PV!
Od razu dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się poświęcić chwilę na przeczytanie tego tekstu.
Jest to mój pierwszy artykuł. Piszę go dlatego, aby zachęcić Was do gry w Pokemon Trading Card Game. Dla jednych artykuł ten może być jedynie informacją, dla innych niczym nowym ani szczególnym, dla jeszcze innych początkiem nowego hobby. Mam nadzieję, że tekst Wam się spodoba, a do ostatniej wymienionej grupy dołączy jak najwięcej osób. Artykuł jest oparty w dużej mierze na moich własnych doświadczeniach oraz przeżyciach, podejścia. Piszę go, bo zależy mi na rozwoju tej gry w naszym kraju. Chcę, abyśmy w przyszłości mieli możliwość grania prawdziwych – czyli oficjalnych – mistrzostw Polski – Nationalsów. Mistrzostwa takie mają kraje europejskie takie jak Czechy, Niemcy, Finlandia, Włochy, Portugalia, Francja czy Wielka Brytania, a także państwa z innych części świata, jak Stany Zjednoczone, w których gra ta jest najpopularniejsza, Kanada, Singapur, Australia czy Japonia, korzenie PTCG.

Jak zacząłem?

Warto wziąć pod uwagę moje błędy, jeśli jest się w wieku podstawówkowym porównać swoją sytuację do mojej dawnej.

Na pomysł gry wpadłem pod koniec szkoły podstawowej. Najpierw było nas czterech, potem coraz więcej. Kupowaliśmy karty z setów z DP i HS, w Cartoon Planet. Organizowaliśmy krótkie turnieje o boostera w którymś z naszych domów. Zabawa była świetna. Wymienianie się, gra, ulepszanie talii, kupowanie talii tematycznych i boosterów. Prawdziwa frajda dla jedenastolatków i dwunastolatków, jakimi wtedy byliśmy. Można by pomyśleć, że to tylko przejściowa fascynacja, jak to często bywa w szkole podstawowej. Spróbowanie czegoś, gra przez kilka miesięcy i porzucenie tego. W tym wieku, typowa jest chęć kolekcjonerstwa, rywalizacji. Pewnie i nam by to przeszło, gdyby nie jedno, przełomowe wydarzenie.

Pewnego dnia dostałem się na forum.isa.pl – forum dyskusyjne polskiego dystrybutora wielu gier, w tym także Pokemon TCG. Trafiłem tam przypadkiem, wpisując w wyszukiwarkę jakieś losowe hasło dotyczące kart Pokemon. Przeleciałem wzrokiem nazwy działów. W jednym z nich, jako podforum „Kolekcjonerskich Gier Karcianych” znalazłem napisane tłustym drukiem „Pokemon”, a pod tym opis „Miejsce dla miłośników tej karcianki”. Nie czekając na nic, zarejestrowałem się. Jaka ekscytacja mnie ogarnęła, gdy dowiedziałem się o istnieniu forum poświęconemu grze, którą niedawno „wynalazłem”. Zacząłem czytać wszystko, co tam znalazłem, głównie rozpiski talii. Przekonanie, że idealną formą talii jest kupny Theme Deck, z którego powinniśmy brać przykład i dawać do talii około dziesięciu trainerów, dwudziestu energii i trzydziestu pokemonów, runął. Obejrzałem inne talie i – choć jako gówniarz nie rozumiałem jeszcze wszystkich założeń taktycznych – brałem z nich przykład. Zmieniłem swoją talię i prędko poinformowałem kolegów o istnieniu cudownego forum. Po jakimś czasie wrzuciliśmy swoje talie na stronę. W jednym z tematów napisałem coś o mieście naszych turniejów – Wrocławiu. Okazało się, że nie ma obecnie w naszym mieście żadnych aktywnych ośrodków gry. Było coś innego, a raczej ktoś. Schen, gracz ze Szczecina ze sporymi osiągnięciami w Polsce wprowadził się miesiąc wcześniej do Wrocławia. Miał zamiar odszukać jakiś nowy ośrodek, zachęcić ludzi do gry. Gdy nadzieja prawie zniknęła, pojawiliśmy się my – banda dwunastolatków niewiedzących nic o PTCG – zwyczajnie grających mieszanką Theme Decków z dodatkiem paru pojedynczych kart z boosterów. Umówiliśmy się z nowym, starszym kolegą na pierwsze spotkanie. Rzuciliśmy się wtedy na potężny album Schena – pełen kart, które widzieliśmy pierwszy raz na oczy.

Od tego się zaczęło. Spojrzenie na karciankę całkiem się zmieniło. Teraz nasz nowy mistrz (łudząco przypominający biblijne wizerunki Jezusa) uczył nas podstaw combowania, ulepszania talii. Turnieje zaczęły być organizowane co tydzień, w Bardzie – sklepie z grami planszowymi, karcianymi i figurkowycmi.

Po kilku miesiącach wybraliśmy się na nasze pierwsze OTP 2011. OTP to nieoficjalne mistrzostwa Polski, wtedy organizowane w Warszawie. Niesamowite uczucie, którego nigdy nie zapomnę. Pierwszy poważny turniej. Czterdziestusześciu graczy, sporo z wieloletnim doświadczeniem. Jakie mieliśmy szanse? Żadne. Wciąż byliśmy tylko grupą początkujących. Mimo to po raz pierwszy widziałem tak wielu ludzi, którzy grali w Pokemon TCG. Od tamtej pory wiedziałem, że to jest mój cel, moje hobby, z którego trudno będzie mi zrezygnować (nie zraziłem się zajęciem 41. miejsca).
Z czasem doszedł także Aveross, osiemnastolatek, który również zaczynał (na nowo?) grę. Spotkaliśmy go na jednym z turniejów, gdy grał nic o nas nie wiedząc ze znajomym.
Ekipa się rozrastała. Schen ściągnął wielu graczy, w dużej mierze mangowców.

Poszedłem do gimnazjum. Wciąż grałem, jeszcze częściej i chętniej. Zacząłem odwiedzać zagraniczne strony, dowiadywać się więcej o świecie PTCG. Wybrałem się na mistrzostwa Europy w Czechach. Również nie poszło mi najlepiej, skończyłem z wynikiem 2-4 (dwie wygrane, cztery przegrane).

Potem straciłem podejście, jakie miałem w szkole podstawowej. Byłem graczem, wiedziałem, czym grają w reszcie świata. Zacząłem oglądać pojedynki na internecie, czytać artykuły. Całkiem przyzwoite miejsce na kolejnym OTP, którego chyba nikt się nie spodziewał, popchnęło mnie jeszcze bardziej do przodu. Na karty szło coraz więcej pieniędzy, coraz więcej czasu spędzałem przed monitorem wpatrzony w pojedynki, czy livestreamowane, czy nie. Czytałem wszystko. SixPrizes, PokeGym, TheTopCut, TheDeckOut, PokeBeach, czasem inne strony.

Potem nadszedł kryzys, z którego powoli wychodzimy. Przez kilka miesięcy grało nas dwóch – ja i Aveross. Teraz pięciu. Szukamy nowego składu gdzie się da chcąc go odbudować.

Teraz jestem w stanie powiedzieć, że jestem zadowolony z tego czym gram i jak gram. Taka była moja historia, ale nie ona jest dzisiejszym tematem. Warto wyciągnąć z niej wnioski.

Wiele jest osób w wieku 10-12 lat, które grają gdzieś z kolegami na przerwach w podstawówce. Ktoś kupuje polskie karty w Żabce. Jeśli należysz do takich osób, nie bój się. W Polsce jest mnóstwo „podziemi” PTCG. Szkodzicie i sobie, bo pewnie długo nie zostaniecie przy tym, ale przede wszystkim szkodzicie polskiemu PTCG. Przyjdźcie, obejrzyjcie, zagrajcie. Graczy w Polsce mamy bardzo otwartych, nikt Was nie wyśmieje ze względu na młody wiek, czy słabą talię. Pomożemy Wam, tylko musicie chcieć tej pomocy.

Polska, a Pokemon TCG

Od niedawna mamy w Warszawie oficjalną ligę. Nie jest to może nic niesamowitego – zwyczajne spotkania, na których można pograć i dostać w zamian karty promo, jakieś symboliczne odznaki i pieczątki. Jest to jednak spory krok do przodu. Przez wiele lat liga w Polsce nie istniała. Teraz ruszyła. Do organizacji następnej przymierza się Bielsko-Biała (w której żadnych graczy póki co nie ma, ale to właśnie liga ma być sposobem na ich zdobycie; ciekawe czy się sprawdzi). Wkrótce może i Kraków, Katowice, Wrocław? Sporym problemem może być znalezienie odpowiedniego sklepu. Musi mieć on dużo miejsca do gry oraz chcieć sprowadzać boostery Pokemon i to od firmy ISA. Idealny wydawałby się Bard, ale jest on konkurencją isy, więc na współpracę nie ma co liczyć. Liga jest tylko małym krokiem wobec tego, co może się rozwinąć. Mowa o oficjalnych turniejach (nie mylić z ligą), typu mistrzostwa kraju – National Championship czy możliwością uczestnictwa na Mistrzostwach Świata – Worldsach (zaproszenie na nie gwarantuje, m.in. wygranie mistrzostw swojego kraju).

Obecnie ośrodki grające istnieją tylko w kilku miastach. Są to:

  • Warszawa
  • Kraków
  • Katowice (ogólnie na całym Śląsku znajdziesz graczy)
  • Wrocław

Jeśli jesteś z innego miasta i chcesz grać – nic straconego. Warto przeszukać PVF czy forum isy, aby sprawdzić, czy nikt z Twojego miasta nie pytał o graczy. Warto się z taką osobą skontaktować - kto wie, może utworzycie nowy ośrodek grający?

Polska, a reszta świata

Oglądałem wiele filmików z Mistrzostw Świata, Państw, Stanów czy Miast. Raz byłem na międzynarodowym turnieju – Prague European Cup 2011. Klimat jest zupełnie inny niż na naszym OTP. Jest to dość logiczne, na OTP 2012 było jedynie dwudziestu-sześciu graczy, podczas gdy w Pradze około dwustu łącznie w trzech kategoriach wiekowych – Juniors, Seniors, Masters. U nas taki podział nie istnieje - i tak mamy niewielu graczy, w Juniorach nie byłoby nikogo, w Seniorach garstka, w Masterach już trochę więcej, ale wciąż mniej niż jest teraz w jednej, mieszanej kategorii, a raczej jej braku.

Wchodząc do hotelu, w którym odbył się Prague European Cup, widziałem najpierw dziesiątki graczy rozmawiających ze sobą, wymieniających się. Były osoby w różnym wieku, od siedmiolatków po siedemdziesięciolatków. Nigdy nie widziałem takiego skupiska PokeFanów na żywo. Wszystko było świetnie zorganizowane; oficjalni sędziowie w jednakowych ubraniach, stanowiska z zapisami i sprawdzaniem talii. Plakaty, sklepik z koszulkami i boosterami. Gdyby za kilka, może kilkanaście lat podobnie byłoby w Polsce, to byłby prawdziwy sukces.

Innym razem wybrałem się do Liberca, niewielkiej czeskiej miejscowości niedaleko granicy, na zwykłe ligowe spotkanie. Miejscowych była piątka. Powitano nas bardzo pozytywnie, pod koniec rozdano karty promo. Jedna rzecz była bardzo interesująca. Zdawałem sobie sprawę z istnienia „Poke-Rodzin” na zachodzie - matkach, ojcach i dzieciach grających wspólnie na turniejach Pokemon TCG. Rodzinę taką spotkałem jednak już w Libercu. Było to małżeństwo z około dziesięcioletnim synem. Cała trójka grała w karty. Sam miałem okazję zagrać tylko z Hydreigonami „Poke-Taty”, Aveross zmierzył się z jego synem (nigdy nie zapomnę zachowania znudzonego dziesięciolatka, któremu Aveross nawijał coś po angielsku na temat comba, które wykonuje, choć młody nie rozumiał ani słowa :)). Zmusiło mnie to do myślenia. Kurczę, to my, Polska, znacznie większy od Czech kraj, nie mamy nawet oficjalnych mistrzostw, podczas gdy Czesi, nasi mali południowi sąsiedzi, mają oficjalne turnieje i ligi w takich małych miasteczkach jak Liberec, dostają się na Worldsy, a nawet grają tam całe rodziny, czego nigdy nie było w Polsce? Czy naprawdę jesteśmy tak beznadziejni, że nie dorastamy Czechom do pięt?

Same turnieje lokalne w Polsce są bardzo przyjazne, „na luzie”. Miałem okazję być na lokalnych turniejach w Warszawie i Katowicach. Atmosfera jest naprawdę przyjemna, wszyscy się znają, żartują. Coś więcej, niż kamienne twarze Amerykanów na Worldsach. U nas wyczuwa się więcej przyjemności z samej gry. Nie mamy super nagród, a wygranie OTP nie kwalifikuje Cię na World Championships, ale robimy to z zamiłowania do hobby. To zaliczam jako wielki plus dla naszych graczy.

Dawniej i dziś

Tutaj krótko, bo za dużo miałbym do opisywania, gdybym miał powiedzieć wszystko. Nawet nie wyobrażam sobie, ile starych kolekcjonerów z czasów Base Setu ma gdzieś tam w szafie zakurzoną kolekcję. Większość o niej nie pamięta, lecz jeśli sobie przypomni i trafi na odpowiednie forum/dowie się o spotkaniach, często ma problemy z zapomnieniem o niej. Niektórzy tylko postanawiają ukończyć daną kolekcję, inni ją sprzedadzą. Część jednak powraca do gry w nowym formacie, z nowymi kartami. Być może kojarzycie sprzed dziesięciu lat grę z postaciami z anime z telewizji, której elementy strategii były bardzo małe, większość rzeczy była losowa. Teraz karcianka rozwinęła się. Wiele nowych rodzajów kart, większe możliwości. Kombinacje, dużo kombinacji. Teraz gra jest znacznie mniej losowa. Nie warto podchodzić do tego, myśląc, że tylko stare Pokemony czy karty były dobre, teraz wszystko zepsuli, nie warto grać, jest za dużo zmian. To wciąż Pokemony, wciąż pojawiają się stworki z Kanto, Johto i późniejszych krain, tylko z innymi ruchami i możliwościami.

Podsumowanie

Nie porównam PTCG do karcianek takich jak Magic: The Gathering czy Yu-Gi-Oh, bo w żadną z nich nie grałem. Wiem, że w tej się czuję dobrze. Wiem, że są ludzie, którzy w nią grają. To mi wystarczy. Gra przynosi wiele zabawy, przyjemności. Obserwowanie własnego rozwoju i stopniowe składanie talii. Najpierw nieśmiałe próby. Później bardziej pewne pomysły, jak konkretnie ją złożyć. Wymiany, zdobywanie kart na lokalnych turniejach, aż w końcu zakupy na zagranicznych stronach, dopieszczanie szczegółów i pojechanie z nowym dziełem na turniej.

Jeśli nie jesteś przekonany/przekonana do rozpoczęcia gry, wybierz się na turniej w najbliższym dużym mieście. Nie zaszkodzi zobaczyć na własne oczy, dowiedzieć się, jak to funkcjonuje. Na pewno ktoś pożyczy Ci talię na próbę i wytłumaczy zasady. Tak uczy się najłatwiej, przez praktykę i od podstaw. Kto wie, może Ci się spodoba?

Mam prośbę. Jeśli kiedyś zobaczysz na forum czy gdziekolwiek indziej osobę, która wspomniała o tym, że chciałaby spróbować swoich sił w Pokemon TCG, daj jej linka do tego artykułu. Zawsze może on przybliżyć takiej osobie, jak turnieje wyglądają, ile gra osób i w jakich miastach.

~Piterr