Pokemon BADGE
|
Początek - eliminacje
30 września o godz. 07.00 w mieście Frant HaCC budzi się wiele nowych trenerów pokemon. Jednym z nich był właśnie Basse. W tym właśnie dniu w mieście Frant HaCC zwanym także ,,sercem trzech tętnic,, lub ,,poczatnią,, odbywa się dzień Pawneja.
Pawnej jest to słynny trener pokemonów na przezwisko ma ReT złapał jak dotychczas rekordową ilość pokemonów, a mianowicie 167 z tego aż 124 pojedyncze. Podejrzewa się go jednak o 168 poka, jakiegoś rzadkiego. Do jego najlepszych pupilów zaliczano charmeleona czy pikachu, ale najmocniejszy jego ulubieniec był to rhydon. Miał także aż 12 scytherów. Co roku w dniu narodzenia się go aż 50 kandydatów na trenerów z całego trójmiasta (Frant HaCC, Groll i Gen W) zjeżdża się do miasta Frant HaCC, a dokładniej do słynnego budynku ,,NARRODZIUM,, zwanym także ,,Wielkim laboratorium,, na eliminacje. Z tej pięćdziesiątki zostaje tylko 5. Każdy kandydat otrzymuje 1 pokeballa na jedną turę (są dwie), a także sentreta i idzie do tzw. łapalni - południowo-zachodniej części narrodzium po to by złapać swego pierwszego poka którym będzie się bił w czasie tych właśnie eliminacji. Każdy ,,młody trener" ma przed sobą 5 meczy. Piątka najlepszych trenerów dostanie czerwoną czapkę z daszkiem, na której przedzie jest litera P. Dostaną oni także specjalną kamizelkę na odznaki, pas na pokemony, kurtkę, kąpielówki, buty, portfel, skarpety, plecak, spodnie, koszulkę, pokeball, rękawiczki, szal i obudowę poke-encyklopedii (pokedex'u) dokładnie u nas nazywa się to poke, do którego można montować inne CARD'y np. dex (wtedy będzie się to nazywać pokedex), albo level (wtedy nazywać się to będzie pokelevel). Dostaną do poke "Battle CARD" - pokazuje to ile życie ma dany pokemon (HP), jakie zna ataki i na jakim jest poziomie. Dostaną także jednego z trzech pokemonów do wyboru. W czasie wyboru poka prof. Pokaże każdemu kule z paczki z literami 1, 2 i 3 każdy musi wybrać jedną:
a) Jeżeli wybierze nr 1 to do wyboru pierwszego potworka będzie miał:
- charmander - ogień
- squirtle - woda
- bulbasaur - roślina
b) Jeżeli wybierze nr 2 to będą to:
- cyndaquil - ogień
- tododile - woda
- chikorita - roślina
c) Natomiast jak wybierze nr 3 to będą:
- torchic - ogień
- mudkip - woda
- treecko - roślina
Najlepszy dostanie MART MASTER CARD (to jest karta na darmową rzecz w poke markiecie). Trenerzy wracają z powrotem do miasta po zdobyciu jakiejś ligi. No to chyba wszystko wyjaśnione.
***
- Basse budź się - próbuje wyrwać go z łóżka mama
- Już, już - mówi jak zwykle w takich momentach Basse
- Przecież dzisiaj jest 30 września - krzyknęła mama
Basse nie tracąc ani chwili jak to zwykle robił wstaje szybko jak żołnierz
- Mam nadzieję, że będziesz jednym z tych pięciu - wspiera go matka
- Nie bój się o to - z dumą odpiera jej syn
- W zeszłym roku też tak mówiłeś.
- No i co z tego. Dawaj ubrania, bo się jeszcze spóźnię - krzyczy Basse ze zdenerwowania, że jego własna matka w niego wątpi.
- Jeżeli chcesz to sam sobie przygotuj ubrania - zdenerwowana matka odpowiada.
Chłopak miał przecież już 13 lat, więc umiał się doprowadzić do porządku. No to wyprasował ubrania, umył się, poczesał i pocałował mamusię na pożegnanie. Gdy wróci z eliminacji wygrany pożegna tatusia, który obecnie jest w pracy.
O godz. 07.30 był już godowy. Z jego domu do narrodzium było niedaleko. Zbiórka kandydatów miała się odbyć o godz. 08.00. Po drodze wstąpił do sklepu kupić sobie drugie śniadanie. W narrodzium był 10 min. przed czasem. Poznał tam wielu przyjaciół, a także wrogów. Niektórzy przechwalali się, a niektórzy wątpili w siebie. Nagle punktualnie o godz. 08.00 północne drzwi się otwarły z drzwi wyłonił się Pawnej. Wszyscy zaczęli wyć z zachwytu.
- Witajcie młodzi trenerzy - zaczął rozmowę Pawnej
- WITAMY - zawołali głośno wszyscy chórem
- Zgromadziliście się tu, aby zostać nominowanym trenerem pokemon. Kto wie, z jakiej litery mianuje się to trójmiasto?
- Ja wiem - zawołał Midnas najlepszy kolega Basse'a
- Jaką?
- Literką ,,P" - Powiedział pewnie i dumnie Midnas
- Bardzo dobrze. Ale zmieńmy temat. Gdy byłem w waszym wieku i też miano mnie nominować do bycia ,,naturalnym,, (nominowanym) trenerem chodziłem ze znaczkiem ,,B'' od Brensa Gastleya. Wtedy też...
Pawnej mówił przez całe 30 min. po tym czasie wszyscy mieli iść parami do magazynu pokeballi i każdy z nich dostał ich po 1, a także sentret'a Potem wszyscy znowu parami szli do łapalni. Drzwi zostały uroczyście otwarte o godz. 08.45, a zamykane o godz. 10.15 według tradycji. Tak też o 08.45 gdy wszyscy zobaczyli to pomieszczenie od razu aż niemal nie pęknęli z wrażenia. Każdy wypuścił swego sentreta i zaczęły się łowy.
Wszędzie było słychać tylko sentret to, sentret tamto. Nikt nie umiał jednak złapać żadnego poka. Mijały minuta za minutą, a Basse nie mógł znaleźć odpowiedniego dla niego pokemona. Po godzinie łowów zostało tylko trzech bez pokemona. Był to Basse, Inc i Poln. Żaden z nich wcześniej siebie nie znał. Gdy ta trójca odpoczywała myśląc o przegranej sentret naszego bohatera wywęszył jakiegoś pokemona. Po chwili ten stworek rzucił się na sentereta. Basse od razu to zauważył i próbował złapać tego poka - nidorana m.(male ang. mężczyzna)
- Sentret atakuj pięścią - rozkazuje Basse.
Nidoran oberwał, ale przeżył.
- A niech to! Sentret spróbuj jeszcze raz.
Rywal jednak uniknął atak i zarazem podłożył nogę sentretowi, a ten poleciał aż do drzewa
- Dobry ten nidoran. Atakuj zębami.
Nidoran próbował uciec, lecz nie udało się mu to i był zmuszony oberwać zębami. Po tym ataku padł na ziemię jak długi i ciągle mówił tylko,,nidoran,, jakby chciał złapać oddech. W końcu zamknął oczy.
- pokeball pędź - krzyknął Basse rzucając pokeballem
,,Kulka pokemonowa'' poleciała otworzyła się i schowała w środku pokemona, który miał jeszcze szansę uwolnienia się.
- Schowaj się tam - szepnął Basse w pełni wiary i nadziei na złapanie go
Na pokeballu zaświeciło się czerwone światło i kulka się kilka razy przewracała, po czym czerwone światło zgasło. Był to znak, że już go złapał.
- Hurra! Hurra, hurra - okrzyknął Basse
- Hej Basse złapałeś coś - pytali się jednogłośnie Inc i Poln
- Tak! Mam nidorana m.
- No to zostajemy we dwoje - powiedział ze smutkiem Poln
- Wiem bez pokemona nie dostaniemy się do drugiej tury, a zostało tylko 12min - dodał Inc
Rozmawiali, rozmawiali, aż w końcu o godz. 10.15 przyszedł Pawnej i odbyło się uroczyste zakończenie 1-szej tury
- Komu z was nie udało się złapać żadnego pokemona - zadał pytanie Pawnej
- Nam - odpowiedział Poln pokazując palcem na siebie i kolegi Inc'a
- No to wyjdźcie i wróćcie za rok - zadał stanowczo polecenie ReT
Obydwaj wyszli z tego budynku razem mając łzy w oczach. A za ok. 15min. wyszła także cała reszta po to by iść do domu i odpocząć przed jutrzejszą nocną turą. Basse wrócił do domu z uśmiechem na twarzy i zapełnionym pokeballem.
- Basse i jak doszedłeś gdzieś - pyta się go mama
- Jasne - Basse daje stanowczą odpowiedź
- Tak, no to zostaniesz taki jak Twój wujek. Gdy będziesz już dobry wybudujemy Ci własne GYM - obiecuje mu tata, który właśnie wrócił z pracy.
- Odpocznij po ciężkim początku przygody. Jutro czeka Cię druga tura, a pojutrze ,,wielka arena" - doradziła mu mama
- O.K. Sam o tym myślałem - zgodził się od razu Basse
Kiedy się już położył od razu zasnął. Miał sen o tym, że zostanie nominowany na prawdziwego trenera pokemon.
Według snu jego pierwszym pokemonem był charmander, złapał także mew'a i squirtle'a. Obudził się dopiero o godz. 11.00.
- O już rano - powiedział świeżo po obudzeniu Basse
- Tak - odpowiedziała mu mama, która całą noc nad nim czuwała
- Szybko! Ja się mogę jeszcze spóźnić - wystraszony Basse mówi
- Ależ skąd dopiero jest 11.00 - uspokoiła go mama
- Mamy tam być o 19.00, więc wyjdę o 18.30.
I przez 7 godz. myślał tylko o tym czy jego sen się sprawdzi czy będzie zupełnie odwrotnie. Gdy już wybiła godzina 18.00 tak jak wczoraj szybko się ubrał, uczesał dał całusa mamusi na do widzenia, i ruszył jak już wcześniej mówił o 18.30 wszedł także do sklepu kupić jedzenie dla nidorana m. i dokładnie tak jak wtedy w narrodzium był o 10 min. wcześniej. Razem zakwalifikowanych do 2-giej tury było 48. Równie nagle pojawił się znowu Pawnej (tym razem z góry na pidgeotto).
- Witajcie tu po raz drugi - przywitał się z kandydatami ReT
- WITAMY - odpowiedzieli mu
- Zgromadziliście się tu po raz drugi, aby złapać znowu jakiegoś poka tym razem występującego w nocy - wytłumaczył sens zbiórki Pawnej
- Jaki to może być na przykład? - powiedział jakiś chłopak
- To może być np. hoothoot, lub gastly. Wracając do tematu. Gdy ja byłem w 2-giej turze zostało nas tylko 18, sam złapałem gastly'eja. Moi koledzy...
Pawnej znowu zaczął 30 minutową rozmowę. Gdy ją skończył wszyscy szli znowu parami do magazynu pokeballi i dostali znowu 1 pokeballa i odbierano sentret'a. Kiedy już byli na miejscu i jak wskazuje tradycja drzwi otwierają się o godz. 91.15, a zamykają się o 21.00. Tak też o 91.15 otwarły się drzwi do łapalni. Było tam całkiem inaczej niż ranem. Wszędzie ciemno jak w kominie. Tylko gdzieniegdzie świeciły się ogniska. Wszyscy zadawali tylko pytania ,,Co to za miejsce" lub ,,Czy to ta sama łapalnia" a nawet ,,Gdzie my jesteśmy" Później wszyscy wypuścili swoje poki z
1-szej tury.
- Wybieram Cię nidoran - krzyknął Basse wybierając złapanego wcześniej poka
Nidoran został wypuszczony i natychmiast zaczął ściskać Basse'a za nogę jakby nie chciał się z nim nigdy żegnać. Po czym spojrzał na swego trenera takim miłym wzrokiem, że aż przyjemnie patrzeć.
- Nidoran wywęsz jakiegoś poka - wydał polecenie Basse
- Nido.., Nido... - zgadza się na polecenie nidoran.
Nidoran węszy, a tym czasem jego trener patrzy na jego rówieśników jak to oni łapią pokemony. Jeden ma rattatę i walczy przeciwko gastly, czy togepi przeciwko noctowl'owi, albo jak wedlee przeciw hoothoot'owi, aż zazdrości, że to tylko on został bez rywala, którego mógłby złapać. Widzi jak jedni za drugim rzucają pokeballami i łapią pokemony, aż w końcu zauważa 3 dziesięciolatków, którzy stracili swego pupila w walce i płaczą, że im się nie udało. W końcu przestaje myśleć o innych i zaczyna oglądać, co porabia nidoran.
- Proszę Cię znajdź jakiegoś poka - zachęca Basse swego jedynego pokemona do działania
- Nido..., nido... - nidoran postanawia się bardziej starać
- Proszę Cię ni....
- Nido..., nido... - przerywa dalszy ciąg zdania Basse'owi
- Co znalazłeś coś - trener chce się dowiedzieć o co mu chodzi
- Nido..., nido... - pok uzasadnia odpowiedź na tak
Trener i jego mały zawodnik skradają się po cichutku. Na początku nic nie zauważają, lecz po chwili wielki hoothoot zaatakował nidorana m. Rywal skoczył na niego i przytrzymywał go nogami. Nie dając mu szansy uwolnienia się.
- Nidoran wyrwij się od niego i rób uniki
- Nido.., nido... - postanawia robić to co mu karze trener
Nidoran kołysze się i wyrywa, ale na nic. Po chwili kolcem dotyka nogę hoothoot'a, a ten aż odskakuje do tyłu.
- Dobrze zrób teraz kilka uników - zadaje polecenie Basse
Pokemon zrobił pierwszy unik, potem drugi, trzeci...
- Wygląda na to, że już go zmęczyłeś. Teraz trujący kolec! Już!
Po tym ataku hoothoot nie wiedział, co się dzieje. Został zatruty. Po chwili jednak wrócił do zdrowia.
- Atakuj jeszcze raz
- Nido...,nido...
Tak też zrobił nidorino. Hoothoot dostał następny raz, znowu przeciwnik był ociemniony, lecz jakimś ostatnimi siłami zrobił atak chmury kurzu, aby zmniejszyć mu widoczność jednak był za słaby, żeby to miało działać w 100%. Nidoran zaatakował trującym kolcem, a dlatego, że był już od początku taki celny nawet kurz nie spowodował minięcia. Uderzył mu w pierś. Gdy hoothoot poczuł, że w jego ciało wbija się kolec zaczął latać jak szalony, jakby tym chciał pomniejszyć ból. Po trzech sek. jednak upadł na ziemi.
- Dobra robota nidoran - Basse pochwalił swego pupila.
- Nido..., nido... - pokemon zgodził się z tą pochwałą
- A teraz pokeball pędź! - krzyknął rzucając ,,pokekulką"
Czerwono-biała kulka na pokemony zamknęła w sobie hoothoota. Oświeciło się czerwone światło poprzewracała się trzy razy, po czym to czerwone światło zgasło.
- Hurra znowu złapaliśmy poka.
- Nido..., nido...
Zaledwie wypowiedzieli to słowo otwarły się drzwi, wyłonił się z nich Pawnej. Wszyscy schowali swe pokemony do pokeballi i trzymali je w ręku.
- Czas na łapanie się skończył - zaczął rozmowę ze smutkiem Pawnej
Wszyscy byli ciekawi, co zaraz powie ReT, gdzie pójdą.
- Chodźcie za mną wszyscy, którzy brali udział w 2-giej turze, bez względu na ilość pokemonów.
Tak też zrobili. Wszyscy parami szli do południowo-wschodniej części narrodzium - ,,przedzielnicą".
Za kilka minut doszli na miejsce.
- No i jesteśmy w przedzielnicy. Niech ci, którzy stracili wszystkie pokemony podejdą do obrazu z czarnym kotem.
Trzech kandydatów podeszło do tego właśnie obrazu. Stali na baczność czekając na to, co im powie Pawnej
- Niech Ci, którym w tej turze nie udało się złapać żadnego poka podejdą do obrazu granatowego kruka - zadał rozkaz Pawnej
Wszyscy trenerzy z 1 pokiem podeszli do obrazu kruka. Po wypełnieniu polecenia ,,kolejno odlicz" okazało się, że było ich siedemnastu.
- A teraz Ci, którzy złapali dotychczas 2 pokemony niech podejdą do obrazu białego gołębia - ReT wydał polecenie do tych najlepszych, a było ich 28.
Tak, więc i ta reszta miała gdzie podejść. Po tym jak wszyscy byli w wyznaczonych im miejscach ReT pociągnął za dźwignię. Obrazy się odsłoniły. Za nimi były korytarze
- Tak jak według tradycji obraz czarnego kota prowadzi do domu, granatowego kruka na ,,wielki stadion", a białego gołębia do części zwanej ,,Hareyle" - wypowiedział się Pawnej
Basse już wiedział, że tam trzeba oddać jednego pupila i zaczął już się zastanawiać kogo wyrzuci. Na duchu podtrzymywała go tylko myśl, że w nagrodę za złapanie 2 poków może sobie wybrać PROTEIN, PROTON, IRON, TRASS lub IRONEN. Wkrótce po tych myślach ReT wraz z Basse i innymi którym udało się złapać 2 poki poszli do dzielnicy hareyle. Kiedy już byli na miejscu każdy miał dać siostrze Vev jednego z pokemonów i w nagrodę zabrać jedną rzecz do wzmocnienia danej cechy poka. No to ustawili się w kolejce do siostry Vev. Każdy z nich musiał się żegnać z jednym pokemonem. Basse był gdzieś prawie na końcu kolejki do oddania jednego ze swych podopiecznych (do siostry Vev), więc miał dużo czasu na myślenie kogo zostawić. W chwilę później był już przy siostrze.
- Dzień dobry. Kogo chciałbyś oddać - pyta się Vev naszego bohatera
- Szczerze mówiąc nikogo, ale jeżeli muszę to niech będzie to ten - odpowiedział jej Basse i dał jej pokeball z hoothoot'em
- Kogo zostawiłeś przy sobie? - spytała się
- Nidorana m.
- On zna następujące ataki - trujący kolec i atak głową
- Siostro, Ty wszystkim mówisz jakie ich poki mają ataki?
- Tak. Używaj tylko tych ataków, jakie Tobie podałam nie zapomnij ich. Każdy pokemon w narrodzium ma tylko dwa ataki i jest tak "zaprogramowany", że więcej nie pozna. Pokemony na wolności poznają mnóstwo ataków.
- Dziękuję coś jeszcze? - pyta się Basse
- Teraz proszę wybrać nagrodę - mówi uśmiechnięta siostra Vev
- Nie obmyślałem tego, ale niech to będzie proton - odpowiada pewnie chłopak
- Proszę. Proton powiększa moc, celność ataków danego typu. Jeszcze raz dziękuję i żegnam.
Basse szedł teraz za resztą kandydatów na 1 piętro hareyle - ,,narrodzkiej wielkiej sypialni". Kiedy wszyscy już byli w tym pomieszczeniu spotkali się z trenerami z jednym pokiem (tymi co przeszli przez korytarz granatowego kruka). Potem każdy miał się pomodlić i zaczęło się liczenie, kto ile czego wziął od siostry Vev. Wyszło, że protein wzięło 7 osób, proton'a 15, iron'a 4, ironen'a 2, a trass'u nikt nie wziął. Po tym męczącym dniu wszyscy poszli spać by nabrać sił na jutrzejsze 5 decydujących meczy. Mecze te miały się odbyć w ,,Stad de narrodzium". Basse znowu śnił o zwycięstwie i to w dodatku w wszystkich pięciu meczach.
***
Nazajutrz wszyscy trenowali swe pokemony. Treningi te odbywały się na 2-gim piętrze hareyle pomieszczenie to nazwano, siłownią ,,GERF". Były tam sztangi, ciężarki, koła do biegania, skakanki i chyba wszystkie inne przyrządy do trenowanie poków. Mnóstwo drabinek, różnorodnych skoczni czy manekinów.
Manekiny te mają od 7cm do 2m wysokości dzieliły się na 3 grupy :
- Ze słomy. Służyły one do różnych ataków normalnych, walczących czy celności wymierzania ciosów
- Polepione włoskami (bądź sierścią). Na nich ćwiczono ataki danych żywiołów np. ognia.
- Sprężyste. Głowa manekina jest taka jak łyżka, do niej wkłada się ciężką żelazną kulę. Później pok uderza w niego powodując wyginięcie się go po czym wyprostowując się wyrzuca kule przed siebie (podobnie do katapulty).
Basse także trenował swojego nidorana. Kazał mu się podciągać, dużo biegać i skakać z różnorodnych rur. Jednak najczęściej rozkazywał mu się bić z manekinami ze słomy. Czas szybko mijał i nadeszła godzina 1-szej bitwy. Mieli iść na stadion parami rywal z rywalem. Basse szedł z niejakim Gtyuu'sem, a jego pokiem była nidoran f. (female ang. kobieta). Zapowiadał się ciekawy mecz. Tuż przed stadionem widniała tabliczka :
a) za zwycięstwo w czasie 1-10 sek. otrzymuje się 200pkt.
- W czasie 11-25 sek 175pkt.
- 25-30 sek. 150pkt.
- 30-35 sek. 135pkt.
- 35-45 sek. 125pkt.
- 45-50 sek. 110pkt.
- 50-60 sek. 100pkt.
- 1-2 min. 50,5pkt.
- 2-4 min. 40,5pkt.
- 4-10 min. 35pkt.
- 10-30 min. 30pkt.
- 30-45 min. 20pkt.
- 45- 60 min 15pkt
- 1-4 godz. 10pkt.
- 4-4,5 godz. 5pkt.
- 4,5-5 godz. 1pkt.
b) Walka może trwać najwięcej 5 godz. gdy po 5 godz. i 1 sek. żaden z zawodników nie polegnie następuje koniec bitwy i nikt nie dostaje punktu.
c) Pięć zawodników z największą ilością punktów zostaje nominowanym trenerem pokemon.
Basse ledwo to przeczytał to już weszli na stadion (byli tam o godz. 13.45). Przez 15 min. trenowali swoje pokemony. O godz. 14.00 mecz się rozpoczął. Kolorem Basse'a był czerwony, Gtyuu żółty.
- Nie masz szans - mówi pełni przekonany o zwycięstwie Basse
- Jeszcze zobaczymy - nie zgadza się z jego zdaniem Gtyuu
- O.K. Wybieram cię nidoran m. - nasz bohater wybiera swego poka
- Wyjdź nidoran f. - rywal robi to samo
- Dobra nidoran, atak trującym kolcem! Teraz! - rozkazuje Basse
- Nido...,nido... - nidoran zgadza się
- Nidoran f. Unik - Gtyuu też rozkazuje pupilowi
- Nido..., nido... - jego pokemon zgadza się
Nidoran m. zaatakował trującym kolcem. Nidoran f. chociaż próbował robić unik, nie powiodło mu się to. Oberwała, a że była słaba, to kolec wbił się w nią na prawie na wylot zatruwając ją. Nidoran f. zdążyła zrobić tylko 3 kroki bo czym padła jak długa. Jej trener zrobił taką minę, że omal się nie rozpłakał.
- Wracaj nidoran - ze smutkiem do pokeballa wzywa poka Gtyuu
- Jest! Zwycięstwo! Po 18 sek. - krzyczy z radości Basse
- Nido..., nido... - cieszy się z nim pok
- No to mamy 175 punktów
- Nido..., nido...
Po sensacyjnym zwycięstwie Basse musiał iść na trybuny, by kibicować innym jego rówieśnikom. Do jego pamięci przeszła bitwa scyther'a ze scizor'em, którą o dziwo wygrał scyther. Na innych bujał w obłokał. Po drugiej turze nad stadionem na tablicy wypisano 5 najlepszych trenerów 1-szego meczu:
1. Byt 200pkt.
2. Trex 200pkt
3. Basse 175pkt.
4. RetN 150pkt.
5. Lasa 150pkt.
Kiedy Basse zobaczył swoje imię na tablicy wyników nie wiedział co robić. Jednak po chwili rozległ się donośni głos Pawneja.
- Teraz wszyscy zawodnicy niech idą do poczekalni, by czekać na swój drugi mecz - zadeklarował ReT
Wszyscy szli gęsiego do tego pomieszczenia. Gdy byli na miejscu przyszedł ReT.
- Pierwsi na mecz idą Doria i PrtY, potem Trex i RetN, później Basse i Lasa, następnie... - zaczął wymieniać kolejność i pary zawodników.
Wkrótce przyszła kolej na Basse'a i Lase. Nasz bohater jak zwykle wybrał kolor czerwony, a jego przeciwniczka różowy.
- Przegrasz - pewna siebie dziewczyna się wywyższa
- Co? Ty wtopisz - chłopak nic sobie z tego nie robi
- Wybieram Cię ledyba - wybiera poka rywalka
- Ledyb..., ledy...
- O.K. Wychodź nidoran - Basse robi to samo
- Nido..., nido...
- Nidoran ty rób tylko uniki dopóki nie powiem dość - rozkazuje mu trener
- Nido..., nido... - zgadza się z rozkazem pupil
- Ledyba wściekłe cięcia jeden za drugim - Lasa rozkazuje pokemonowi
- Ledyb..., ledy... - ledeba zgadza się z trenerką
Ledyba zaczęła robić ataki wściekłym cięcie. Szły jeden za drugim. Nidoran jednak ani razu nie został trafiony.
Zrobił tyle uników, aż zmęczył przeciwnika.
- Wspaniale ledyba zmęczyła się ciągłym atakowaniem! Użyj trujacego kolca! - Basse wydaje polecenie swojemu ,,małemu przyjacielowi"
- Nido..., nido - słucha go jak zwykle nidoran.
Atak nidorana się powiódł. Po wbiciu się zatrutego szpikulca do ciała rywalki byli już prawie pewni zwycięstwa. Ledyba zaczęła latać jak pijana. Po siedmiu sekundach skrzydła przestały się jej ruszać i spadła z wysokości 1 metra na ziemię. Nie była już skłonna do ataku, więc Lasa przegrała.
- Wspaniale! Znowu zwycięstwo! - cieszy się trzynastolatek
- Nodo..., nido... - pokemon cieszy się razem z nim
- Drugie zwycięstwo - mówi z niedowierzaniem Basse
- Ledyba wracaj - niepocieszona trenerka mówi chowając poka
- Hej Lasa! Byłaś dobra - nasz bohater pociesza rywalkę
- Tak wiem. Przepraszam, że się tak wywyższałam i wymądrzałam. Przebaczysz mi to?
- Jasne! Wiesz co? Może jeżeli zostaniemy w piątce najlepszych będziemy mogli podróżować razem - proponuje jej zwycięzca tego meczu
- Sama nie wiem. Zastanowię się jeszcze.
Po tej rozmowie szli razem na stadion, by kibicować innym trenerom. Dlatego, że siedzieli razem to rozmawiali i dzielili się jedzeniem. W meczu RetN : Trex pojawiła się pierwsza ewolucja. Po godzinnym starciu weedle Trex'a przeewoluował w kakunę. Jego trener był tym zachwycony. Kakuna nauczył się jednego nowego ataku - utwardzanie. Caterpie RetN'a po tym wydarzeniu nie miał szans.
- Widziałaś to? - pyta się przyjaciółki Basse
- Tak. Widziałam mój chłopak przegrał
- Nie o to chodzi. Tą ewolucję.
- Widziałam. RetN i ja spadniemy poza najlepszych - ze smutkiem wzdycha Lasa
- Nie. Poszczęści się wam. - trzynastolatek próbuje pocieszyć przyjaciółkę
- Łatwo mówić, jak się wygrało już 2 mecze - koleżanka wygląda na niepocieszoną
- Tak wiem.
Po tej rozmówce Lasa uciekła ze stadionu. Po czym weszła tam znowu ze swoim chłopakiem - RetN'em. Usiedli i rozmawiali o najlepszych kandydatach i o ich szansach n awans.
- Ona mnie za bardzo nie lubi - pomyślał Basse
Bohater sięgnął po pokeball i patrzał na niego jak wryty
- Nidoran wyjdź! - krzyknął wybierając poka
- Nido..., nido...
- Ty mnie nie zdradzisz
- Nido..., nido... - przyrzeka wierność swemu trenerowi
6 godzin i 12 minut później skończył się ostatni mecz. Po czym z jakiegoś pomieszczenia znajdującego się w podziemiach wyszedł ReT. Od tego miejsca szedł aż na środek stadionu.
- Teraz wszyscy niech idą do narrodzkiej wielkiej sypialni i po godzinie tu wrócą, by obejrzeć punktację - wydał rozkaz Pawnej
Kandydaci jak zwykle to robili, posłuchali go. Gdy już byli na miejscu wszyscy z pokeballami w ręku uciszeni myśleli jak im wyszła 2-ga tura, czy zmieszczą się w piątce. Tylko Basse wypuścił swego poka i patrzał się na niego, podobnie jak nidoran na trenera. Zamyśleni nie wiedzieli co powiedzieć. Pokemon chciał pokazać jak bardzo kocha swego trenera, więc przestał się na niego patrzeć, a tym samym podszedł i przytulił się do niego. Smutek zaczął znikać, ale po chwili wrócił.
- Och gdybyś ty tylko mógł zostać ze mną na zawsze - wzdychał trzynastolatek
- Nido..., nido... - nidoran też chce wyrazić tą potrzebę
- Ale tak nie będzie. Dostanę nowego.
- Nido...
- Powoli będziemy się żegnać.
- Nido..., nido...
- Wiesz co? Spróbuj dla mnie wygrać eliminacje, a ja postaram się, żeby wypuszczono Cię na wolność - dał propozycję Basse
- Nido..., nido... - nidoran zgadza się na warunki
Po jakimś czasie do pokoju wszedł Pawnej. Wszyscy byli zaskoczeni
- Witajcie - przywitał się mistrz
- WITAMY - jednogłośnie odpowiedzieli wszyscy kandydaci
- Idźcie teraz wszyscy na stadion obejrzeć wyniki - wypowiedział się ReT
Wszyscy jak stado byków pędzili obejrzeć czy na tablicy widać ich imię. Tylko Lasa, RetN i Basse. Lasa i RetN szli razem trzymając się za rękę. Basse'a nikt z nich nawet nie zauważał. Dalatego trzynastolatek podsłuchiwał ich. Mówili o ich losie po eliminacjach. Obiecywali sobie, że jeżeli przejdą, to będą wszędzie podróżowali razem. Jeżeli znowu nie przejdą, to się pobiorą.
- Lasa obiecałaś mi, że ty będziesz ze mną podróżować, a nie z nim - gniewny Basse podniósł głos na koleżnakę
- Nie obiecałam. Powiedziałam, że się zastanowię - odpowiedziała mu spokojnie dziewczynka
- Proszę! Możemy przecież chodzić w trójkę - prosi ją trzynastolatek
- Niech się zastanowię. Hmm... Niech będzie! - zgodziła się na to trenerka ledyby
- Naprawdę? - niedowierza jej nasz bohater
- Po moim trupie! - RetN przeciwny temu wykrzykuje
- Ale przecież decyzja nie zależy od Ciebie! - wykrzykuje Basse
- Jeżeli mój chłopak Cię nie chce, to ja też - Lasa odpowiada szybko i bez zastanowienia
- Jasne, że go nie chcę. Przecież nie możemy chodzić z taką łajzą - RetN ponownie odrzuca trzynastolatka i obraża go
- Co powiedziałeś! Ja ci dam! - nasz bohater krzyczy zdenerwowany
- Stop! Niech to rozstrzygnie bitwa pokemonów - doradza im trenerka ledyby
- Gdzie - pytają się chłopcy jednogłośnie
- Tu, w pokoju - odpowiada im na pytanie
- O.K. Wybieram Cię caterpie
- A ja wybieram nidorana!
- Nido..., nido...
- Caterpie rzut siecią - RetN wydaje polecenie pokemonowi
- Nidoran atakuj trującym kolcem! - Basse także wydaje polecenie
Caterpie zaatakował siecią, nidoran nie umiał się ruszać. Dlatego też minął się z celem.
- Ładnie caterpie - teraz atak głową.
- Catrerr... - pokemon zamierza robić to co mu karzą
- Nidoran unik - krzyczy jego trener
Ani nidoran nie dosłyszał polecenie, a już pożądnie oberwał. Odleciał o 5 m do tyłu. Po czym zrobił kilka przewrotów. Ostatecznie jednak stanął
- A niech to! Jeszcze raz - krzyczy chłopak Lasa'y
- Dobrze teraz ciągle rób uniki - Basse wydaje polecenie
Caterpie zaatakował jeszcze trzy razy. Wszystkie były niestety niecelne, bo nidoran ich unikał.
- Nidoran jeszcze, dalej!
- Nido..., nido - pokemon wymawia z trudem po bolesnym wypadku i trzech unikach te słowa.
- Caterpie ty dalej atakuj - rozkazuje RetN
I znowu bili się. Pok rywala naszego bohatera uderzył w niego znowu trzy razy. Te strzały były również niecelne. Nidoran jednak już nie umiał. Po tym oberwaniu i tak dobrych unikach był tak zmęczony, że padł jak długi na ziemię.
- Co? Chcesz przegrać? Wstawaj i walcz - krzyczy na swego pupilka Basse
- Nie łamago. On się wymęczył - przeciwnik naśmiewa się z niego
- Jeszcze zobaczymy! Wygram! On jeszcze wstanie - trzynastolatek nie chce wierzyć, że nie będzie podróżował z nimi
- No to patrz! Caterpie jeszcze raz atakuj głową - rywal zadaje pupilowi atakować
- Unik nidoran!
Nidoran nie miał już żadnych sił, by wykonać polecenie, więc caterpie to wykorzystał. Zaatakował z całej siły, i oczywiście pok naszego bohatera nie miał żadnych szans na zwycięstwo. Tym razem odleciał aż o 7,27 m i cztery razy zrobił przewrotkę. Nie było już wątpliwości, że przegrał
- Nieeeee! To niemożliwe
- A jednak możliwe
- Wracaj nidoran m. - wrócił swego stworka
- Niestety Basse nie podróżujesz z nami - Lasa mówi mu to o dziwo z uśmiechem na twarzy
- Ty zdrajczyni - mówi z wściekłością trzynastolatek
- Przykro mi po prostu Cię nie lubię - odparła mu na to
Po czym we dwoje wyszli na stadion. Trener nidorana szedł więc sam, kilka metrów od nich. Z pokoju wyszedł na bardzo długi korytarz. Przełaź ta znowu prowadziła na stadion. Gdy tylko wszedł przez drzwi zobaczył, że wszyscy już tam są, a gdy oni go ujrzeli zaczęli wiwatować i krzyczeć. Sam do końca nie wiedział dlaczego wszyscy jego rówieśnicy tak go doceniają. Po chwili jednak zauważył, że nie wszyscy mu wiwatują. Kochająca się para - Lasa i RetN pokazywali palcami w dół i w dodatku patrząc mu prosto w oczy. Patrzał się na nich przez chwilę. Jednak po kilku sekudach przestał się nim przejmować. Zaczął się zastanawiać co go tak wyróżnia z pośród innych trenerów. Wiedział, że to nie pokemon, bo widział już i jego rówieśników mankey'a, charmandera, pidgey'a czy choćby przeewoluowanego weedle - kakuna'ę. Widział też, iż to nie jest za to, że pokonał Lasa'ę, bo ona do najsilniejszych nie należała. Po chwili zrobił to, po co tutaj przyszedł - obejrzał tablicę wyników. Kiedy to już zrobił nie miał już najmniejszych wątpliwości co do tego wiwatowania kolegów. Poczuł się najważniejszy. Ta cała tablica wyników wyglądała dokładnie tak:
1. Basse 325pkt.
2. Gygt 235pkt.
3. Trex 210pkt.
4. Gyt 210pkt.
5. Byt 200pkt.
6. Ron 150,5pkt.
7. RetN 150pkt.
8. Lasa 150pkt.
9. TeR 70pkt.
10. DyS 65pkt.
Był bardzo pogodny i wesoły. Przeszedł go miły dreszczyk kilka razy. Tak radosny jeszcze nie był nigdy. Był bardziej pewny siebie niż wcześniej.
- Nidoran pokaż się wszystkim
Wszyscy ze zdziwieniem patrzeli na nich. Oczywiście nie mogli uwierzyć, że taki marny pokemon - nidoran m. mógł być najsilniejszym pokiem z całego "GRONA POCZĄTKU" - wszystkich kandydatów. Nikt nie mógł uwierzyć, że np. jego rywale mają squirtle czy charmandera, treecko, a on ma marnego nidorana m. lecz stworek Basse'a prowadzi w kwalsyfikacji. Jest najsilniejszym potworkiem z całego grona początku.
Wszyscy wpajali w niego oczy przez ponad 1 godz. Po tym wszyscy wrócili do narrodzkiej wielkiej sypialni. Basse szedł oczywiście pierwszy. Wszyscy poszli do łóżka, po chwili zapadła ciemna, zimna, ponura noc. Trzynastolatek wiedział, że z późno zapragnął trenować pokemony - do piero w wieku 12 lat.Raz nie zdał i nie został pasowany na trenera pokemon. Żałował tego bardzo wiedział, że jutro następny mecz. Miał wiarę w siebie jak nigdy wcześniej. Jednak pragnął jeszcze czegoś - zdobycia prawdziwego przyjaciela. Bardzo długo rozmyślał nad sobą.
- Nidoran wybieram Ciebie - nasz bohater wywołał poka
- Nido, niii... - powiedział nieco zdziwiony i zmęczony pokemon
- Tak bardzo chciałbym abyś ewoluował w nidorino
- Nido, nido... - westchnął stworek
- Wiem, że to jest niemożliwe. Dobranoc
Po rozmowie położył się i nie mówił więcej już z nidoranem m., tylko od czasu do czasu spojrzał na niego. Zasnął dopiero o ok. 01.03.
***
Basse obudził się bardzo wcześnie - o 06.45 , był wtedy jeszcze bardzo ciemno. Nic nie widział. I jak zwykle podotykał nidorana. Nagle poczuł jakieś zaskoczenie. Aż stanął nie wiedział nawet kiedy to zrobił. Nie poznał po dotykaniu swego poka. Czy on ewoluował zgodnie z jego marzeniem? Czy to jest nidorino? Basse musiał zaspokoić tą tajemnicę i jednym machnięciem ręki zdjął kołdrę i zobaczył nidorana f. I nidorana m. złączonych ze sobą spali ładnie i mile. W końcu zauważyli Basse'a. Stanęli na baczność i wpijali w niego swoje malutkie oczy, było to tak słodkie, że pęknął by nawet najtwardszy ze takiego mocnego wzruszenia. Nasz bohater jednak nie popłakał się.
- Nidoranie m. co tu robi Twoja przyjaciółka
- Nidooooo, nodo... - pok broni swej koleżanki
- Chcesz by ona z nami została
- Nido, nido... - oznajmia racię
- No dobra, O.K., niech Ci będzie - Basse był zmuszony przygarnąć poka
- Zostaw moją nidoran f. bo ci walnę - z tyłu rozległ się jakiś głos
- Kim jesteś - trzynastolatek zadaje pytanie chłopcowi
- Jestem Gygt wicelider. Dawaj moją nidoran f.! - nowo poznany chłopak krzyczy
- A ja Basse lider i nie ma mowy bym ci ją oddał. Ona mnie woli - nasz bohater nie zgadza się na oddanie jej właścicielowi.
- Dawaj!
- Nie! Ja ich kocham - Basse mówiąc przytula nidorana m. i nidorana f. do piersi
- Dawaj! - Gygt wyrywa naszemu bohaterowi swoją nidoran f.
Nidoran m. został sam bez przyjaciółki. Minutę potem do narrodzkiej wielkiej sypialni przyszedł Pawnej.
- Mam wylosowanych rywali 3-ciej tury - powiedział Pawnej nie witając się nawet
- Niech pan nam powie - krzyczeli wszyscy którzy przeszli
- Dobra pierwszy mecz będzie to Lasa : RetN, drugi TeR : DyS następnie Basse : Gygt
- Co ja z nim? Lider z wiceliderem! Co za mecz! - zdumiony Basse nie mógł nawet sobie wyobrazić presji kibiców.
Jednak był ktoś z tego w ogóle nie zadowolony - nidoran m., był w tedy wypuszczony z pokeballa. Musiał będzie się bić z jego najlepszą przyjaciółką. Chwilę później zaczął się pierwszy mecz Lasa : RetN. Ledyba Lasy nie miała oczywiście szans we starciu z caterpie'm RetN'a i dlatego przegrała. Następnie TeR : Dys zwycięzcą niespodziewanie okazał się DyS. Nadeszła kolej na Basse'a
- Nidoranie nie bój się o przyjaźń z nidoran f. - pocieszył nidorana
- Nido, nido... - pokemon wydaje się być trochę pocieszony
- Jeżeli nie dasz z siebie wszystkiego nie licz na naszą przyjaźń - groźnie odpowiedział trzynastolatek
- Nido, nido.., nido... - pok mówi to będąc wystraszony dlatego postanawia być lepszy niż nidoran f. i pokonać ją
- No dobra wracaj - nasz bohater wzywa z powrotem do pokeballa swego stworka
Po rozmowie weszli razem na stadion. Nasz ulubieniec widział przed sobą tego samego mężczyznę w tym samym ubraniu. Nie miał wątpliwości, że to właściciel pokemona, którego spotkał w swoim łóżku. Potem jak to zawsze robił wybrał kolor czerwony. Jego rywal natomiast czarny.
- Wybieram Cię nidoran m. - krzyknął Basse
- Idź nidoran f. - Gygt również wybrał swojego poka
- No dobra. Nidoran m. tylko rób uniki dopóki Ci nie karzę przestać - nasz bohater wydaje polecenie swojemu stworkowi
- Dziwna taktyka - Gygt śmieje się z trzynastolatka
- Sam jesteś dziwny - Krzyczy Basse zdenerwowany
- O.K. Nidoran f. atakuj trującym kolcem - rywal naszego bohatera wydaje także polecenie
- Nidoran m. pamiętaj tylko uniki
- Nido, nido...
Chciasz nidoran f. próbowała udzerzać nidorana m. za każdym razem chybiła. Uderzała przez 14 sekund, aż w końcu się znudziła i czekała na cios rywala
- Dobrze nidoran m. na to tylko czekałem
- Nido, nido...
- Teraz zrób atak trującym kolcem - Basse wydaje ostateczny cios
- Nido......ran
Atak nidorana m. odwalił rywalkę o pół metra. Nikt przedtem nie widział tak wspaniałego nidorana m. tłumy wstały. Oczywiście wygrał bezkonkurencyjnie, w 19 sec. Był to pierwszy jego mecz który sędziował ktoś - sędzia. Poprzednio sami sędziowali. Nagle z daleka rozległ się głos.
- Nidoran jest niezdolny do walki! - sędzia ogłosił wynik bitwy
- Wspaniale nidoran! - Basse jest zadowolony z nidorana m.
- Basse jest zwycięzcą - po chwili dodał arbiter
- Trzeci z rzędu wygrany mecz - trzynastolatek nie chciał uwierzyć
Nagle z drugiego końca stadionu, aż do niego podszedł zdenerwowany Gygt.
- Jeszcze raz dotkniesz mojego nidorana to Cię chyba... - ostrzega rywal naszego bohatera
- Odejdź! Idź precz
- Jak zbliżysz się do mojej nidoran f. to pożegnaj się z twoim potworkiem - Gygt znowu ostrzega
Po tym weszli na stadion czekać na następną walkę.
Po niespełna 7 godzinach rozpoczęła się kolejna - 4-ta tura. W 3-ciej najszybszy był Basse, ale tylko o 0,12 sekundy lepszy od Trex'a. Oczywiście jak to zawsze bywa po zakończeniu ostatniego meczu tej tury Na stadion wybiegł Pawnej.
- Witajcie po zakończeniu tej tury - powiedział na przywitanie
- WITAMY - powiedzieli wszyscy kandydaci (chyba już z nudów)
- Zaczynamy 4-tą turę meczę Lasa : Trex, potem na stadion wejdą Basse : Gyt, po czym wejdzie para...
I tak jak oznajmił Pawnej pierwszym meczem tej tury był mecz Lasa : Trex. Wygrał oczywiście Trex. RetN wiedział, że Lasa nawet nie znajdzie się w pierwszej dziesiątce. Z nadzieją czekał na ostatni mecz i obliczał w ile musiałaby wygrać czasu. Po jakiejś chwili rozpoczął się mecz Basse : Gyt. Basse wybrał oczywiście kolor czerwony, a Gyt niebieski.
- Wybieram Cię nidoran m. - trzynastolatek wybiera swego pupila
- Idź charmander - Gyt robi to samo
- Co? Charmander? Muszę zastosować inną taktykę - oznajmia Basse
- Charmander tylko go drap nic innego - Rozkazuje rywal
- Char..ma...nder - pokemon jest posłuszny
- Nidoran uniki! Jesteś bardzo szybki - nasz bohater tej wydaje rozkaz
- Nido, nido... - nidoran też słucha właściciela
Mimo szybkości i znakomitych uników charmander przełamuje obronę nidorana m. Potrzebował tylko 3 szybkich strzałów by pokonać nidorana m. I tak też się stało po trzech perfekcyjnie wykonanych ciosach mniejszego o 3 lv. charmandera. Pok Basse'a odleciał o jakieś 50m. (długość całego stadionu). I padł nie wiedząc nawet co się dzieje jak długi.
- Nidoran nie rób mi tego - Basse zachęca pupila do walki
- Nidooo..... - jego pokemon wymawia te słowa resztkami sił
- Nidoran m. jest niezdolny do walki - oznajmił jeden z sędziów.
- Charmander pokazałeś klasę - Gyt chwali poka
- Char...man...der - charmander cieszy się z pochwały
- Nidoran... - Basse mówi do pupila
- Nido, nido... - mówi przestraszony nidoran m.
- Byłeś dzielny!
- Nido, nido... - pokemon mówi zdziwiony (myślał, że właściciel będzie na niego krzyczał)
Po przegranym meczu nasz bohater szedł na stadion kibicować innym znowu siedział obok Lasy. Tym razem się do niej nawet nie odezwał. Jakieś 9 godzin po przegranej wreszcie ostatni mecz się skończył. I tak jak zwykle na środek stadionu wyszedł Pawnej.
- Witajcie - przywitał się
- WITAMY - tym razem "grono początku" powiedziało to całkiem od niechcenia
- Teraz poczekajcie na ogłoszenie wyników - dodał ReT
I zgodnie z poleceniem ReT'a wszyscy czekali na wyniki. Czekali, czekali i czekali. Mijała minuta za minutą. Aż w końcu po 2 godzinach tablica wyświetliła się. Napisy na tablicy wyglądały dokładnie tak:
1. Gyt 560pkt.
2. Basse 500pkt.
3. Trex 435,5pkt.
4. Gygt 335pkt.
5. Ron 250,5pkt.
6. RetN 250pkt.
7. TeR 220pkt.
8. Byt 200pkt.
9. Prisso 160,5pkt.
10. Lasa 150pkt.
Widząc te wyniki RetN i Lasa podskoczyli jak najwyżej umieli. Zobaczyli bowiem, że Lasa ostatnim fartem przeszła. Jednak Basse nie był zadowolony. Jak wiadomo jest dopiero na 2 miejscu, ponieważ ze wszystkich sił chciał otrzymać MART MASTER CARD. Wiedział bowiem, że mama mu dużo forsy nie da (nie pochodzi ze zbyt bogatej rodziny), a także, że z funduszu z banku "Początkujący trener". Po jakimś czasie znowu pojawił się Pawnej.
- Wracajcie do narrodzkiej wielkiej sypialni, aby jutro móc rozegrać decydujący o przejściu do piątki mecz - zaczął Pawnej.
Tak jak im ReT rozkazał tak zrobili. Wszyscy parami poszli tam gdzie im ReT rozkazał. Po chwili i Pawnej się tam znalazł.
- Teraz kończy się przyjaźń z najgorszymi. Na ostatnim meczu zostaje tylko pierwsza dziesiątka - ReT wydał decydujące polecenie.
Jak zwykle każdy tak i gorsi posłuchali go. Wszyscy 35 kandydaci odszedli. Po jakimś czasie zrobił to i Pawnej. Następnie dziesiątka najlepszych poszła spać.
- Och nidoranie tak chciałbym abyś ewoluował w nidorino - Basse zdradza marzenie pupilowi
- Nido, nido... - ukazuje, że jest to również jego marzenie
- Nie możesz się więcej spotykać się s nidoran f. bo jej właściciel Gygt mnie zabije. A nie chcę z nikim zadzierać. Dobranoc - trzynastolatek wydaje definitywny rozkaz
Po tej rozmowie znowu wszedł Pawnej i wszystkich obudził.
- Jutro na ostatniej turze pierwsi zmierzą się Basse i Ron, potem Trex i Gyt, później...
- No i już po nas nidoranem m. nic nie zdziałam, wtedy mogę być w najgorszym wypadku czwarty i dopiero czwarty będę wybierał pokemona. - Basse wzdycha
- Nido, nido... - pupil też chce okazać skruchę
- Niepotrzebnie cię łapałem. Mogłem poczekać na innego pokemona. Przecież głupi nidoran m. nic nie zrobi mankey'owi Ron'a. Może nidorino by coś... - narzekał nasz bohater
- Nido, nido... - pokemon mówi to z żalu, że jest taki "ciany"
Niedługo po tym Basse też zasnął. Nidoran m. trenował w łóżku. Tak wytężał swe ostatnie siły, że nie da się tego opisać (widocznie chciał ewoluować w nidorino). Te wysiłki obudziły też Basse'a. Popatrzał na biedaczka i omał nie płakał. Nie dość, że go tak uniżył i skrytykował to on resztki sił wytęża, by jego trener zdał i został nominowany. Aż wkońcu (po ok.3 godz.) zasnęli. Noc była ciemna.
Nareszcie rano. Basse wstał oczywiście ostatni. Jego pokemon nie był jednak przeowoluowany. Co go bardzo denerwowało. Niedługo do pokoju wszedł ReT.
- No dobra! Koniec wylegiwania się. Szybko parami na stadion - rozpoczął rozmowę
I tak jak kazał zrobili. Wszyscy weszli na trybuny. Wszyscy oprócz Basse'a i Ron'a (ci szli na stadion). Basse (jak zwykle) wybrał kolor czerwony, a Ron niebieski.. Mecz się rozpoczął
- Wybieram Cię mankey - Ron wybrał pupila
- Idź i nie zawiedź mnie nidoran m. - Basse robi to samo
- Nie masz szans hahahahahaha... - nabija się z niego rywal
- Nidoran atakuj trującym kolcem bez przerwy
- Nido, nido...
- Mankey uderzaj ręką
Nidoran udzerzał trującym kolcem jednak... chybił. Gdy już był zmęczony mankey zadał ciosy. 14 uderzeń odwaliło go o prawie 10 metrów. Leżał jak zabity.
- Nieeeeeeeeee! Nidoran! Nieeeeeeeeee! - krzyczy trener
Basse stracił już ostatnią nadzieję. Sędzia odliczał czas. O co to? Pomyśleli wszyscy. Nidoran m. wstaje?
- Jest! Hura! Mam szansę! - cieszy się trzynastolatek - Jesteś zdenerwowany?
- Niidooooooooo, nidoooo... - mówi bardzo gniewnie nidoran m.
- Hahahahahaha... choćby nie wiem jak groźnie ryczał mojego mankey'a nie wystraszy - mówi pełni wiary w siebie Ron
Znowu zdziwienie zarówno na trybunach jak i na stadionie. Co się dzieje? Jakieś białe światło oświeciło nidorana m. Co się takiego stało? Tak nidoran m. ewoluuje w nidorino. Teraz Basse mógł być dumny z siebie (w końcu jako drugi przeewoluował poka, pierwszy był Trex).
- Oooooooops! Chyba mamy kłopoty mankey. Nie? - mówi Ron z wrażenia
Mankey stał sztywno choćby nie umiał się ruszać. Był na sam widok nidorino sparaliżowany. Nie wiedział co robić czy słuchać trenera czy nie (bał się nidorina).
- No dobra nidorino! Dziękuję z to, że przeewoluowałeś! Ale teraz kończ z nim! Zadawaj ataki trującym kolcem - rozkazuje Basse
- Nieeeeeeeeeeee! Mankey zrób coś! - rywal nie wie co ma robić
Chociaż mankey próbował robić uniki, był zbytnio zestresowany i sparaliżowany. Nidorino wykorzystał to bezlitośnie. Po 13 trujących kolcach mankey leżał już na deskach. Wszyscy czekali w napięciu, co się dalej stanie, kto wygra. Jednak po chwili rozległ się głos
- Mankey jest niezdolny do walki
- Huraaaaaaaaaaaaaa! Wspaniale! Zwycięsto! Nidorino jesteś wspaniały! Chociaż rozwalałeś go długo to i tak jest zwycięstwo
- Zwycięstwo po 59,1 sec. Gratulacje! - z ukrycia powiedział Pawnej
- Nidorino. Dziękuję Ci!
Po meczu wszedli na stadion. Tym razem krótko trwały mecze. Skończyli po połowie godziny. Tym razem Pawnej się nie wyłonił. Po 20 min. tablica znowu się wyświetliła. Tym razem wygądała ona tak:
1. Basse 600pkt.
2. Gyt 560pkt.
3. Trex 535pkt.
4. RetN 350pkt.
5. Gygt 335pkt.
6. TeR 320pkt.
7. Ron 250,5pkt.
8. Byt 200pkt.
9. Lasa 190,5pkt.
10. Prisso 160,5pkt.
- Jest! - krzyknął Basse
- O nieeeeeeeeee! Lasa! Czemu? - płacze RetN
- Jednym radość, drugim smutek. Tak już w życiu bywa. - mówi wyłaniający się z jakichś tajemnych dżwi ReT
- Nidorino jesteś super! - Basse mówi do pokeballa w którym jest zamknięty
- Tak, więc tylko piątka najlepszych idzie do "Jakklodzi" (czyt. Dżaklodzi) części narrodzium, w której każdy idzie do osobnej komnaty i oglądają swoje występy , a pozostała piątka (od 6 do 10 miejsca) do domu. - dodał po chwili Pawnej
I wedle rozkazu wszyscy poszli do Jakklodzi . Basse wszedł do komnaty nr. 1, Gyt do komnaty nr 2., Trex do komnaty nr. 3 itd. Basse był bardzo zadowolony, że ktoś coś takiego wymyślił. Z otwartą buzią przyglądał się atakowi charmandera, ewolucji nidorana m. w nidorino. Te najciekawsze (ostateczne) ataki pokazywane były REPLAY'ami. Basse szybko skończył oglądanie (bo najszybciej grał - niektórzy nawet jeden mecz grali godzinę!) i musiał czekać na innych po dłuższym czasie wszyscy siedzieli już na ławeczkach. Nie musieli długo czekać na Pawneja.
- Teraz wszyscy idźcie do domu i przyjdźcie o godzinie 10.00 do narrodzkiego laboratorium - środkowej części tego budynku - rozkazał ReT
Tak uczynili wszyscy szli do domu pogodnie i wesoło. Biegali skakali. Chodzili do restauracji, żyli jak dorośli ludzie. Niejeden z nich z radości pocałował drugiego. Basse do domu wrócił po 2 godzinach od wyjścia z narrodzium!
Dostaję pierwszego pokemona
Tak jak już było powiedziane Basse po 2 godzinach wrócił wreszcie do domu. Mama ścierała kurze z jednej z wyższych półek.
- Witaj mamo - Basse pozdrowił mamę
- No i jak synku - zapytała
- Znakomicie!
- Które miejsce zająłeś?
- Pierwsze!
- A jakim pokemonem?
- Nidoranę m.
- Przecież on jest słaby!
- Wiem, ale przeewoluował w nidorino
- No to już wszystko wyjaśnia
- Wiem. Gdzie jest tata?
- W pracy. - mamuśka odpowiedziała
- Szkoda - mówi syn zawiedziony
- Chyba go prędko nie zobaczysz
- Czemu - zapytał mamę
- Przyjdzie dopiero o 12.00 z pracy
- Aha.
- Ty chyba nie znasz Pawneja
- Jak nie?
- Nie znasz. On się tu wprowadził dopiero 10 lat temu. W tym czasie zmarł, albo zapadł się pod ziemię Giovani. Zespół R (team rocket) przeżył w tym czasie wiele upadków. Jednak niestety podniósł się. Znowu powstał silny. Ich szefem teraz jest Chickiew. Jest też zespół ,,Fake dracke" i inne ale te są już słabe. Giovani miał mewtwo. Uciekł jednak mu. Podejrzewa się, że do niego wrócił., ale to tylko plotki. Pawnej ma słynne poki, właśnie takie jak Giovani. Jednak inaczej wygląda. Dlatego wszyscy myślą, że mają coś wspólnego - mama opowiedziała wspaniałą historię
- Wowwwww!
- No dobra, alę teraz idź spać. Dobranoc
- Dobranoc
Basse szedł spać zasnął od razu.
Rano obudził się sam o 09.00. Szybko wstał i leciał się ubrać, wyczesać, umyć itp. Gotowy do wyjścia był o 09.40. Tak więc o tej godzinie wyszedł do narrodzium. Zdążył jeszcze 5min. przed czasem, ale i tak był ostatni. Stali obok budynku. Punktualnie o 10.00 ku nim przyszedł Pawnej. Wszyscy po raz pierwszy zobaczyli go w stroju profesora, wiedzieli już teraz, że to prof. Pawnej. Po czym bez słowa wszyscy - cała piątka poszedli do narrodzkiego wielkiego laboratorium.
- Witajcie - zaczął ReT
- WITAMY - wszyscy (trochę byli przestraszeni) orzekli razem
- Dzisiaj każdy z was otrzyma swego pierwszego pokemona. I jeszcze wszystko wytłumaczę. Będzie to trwać tylko kilka minut.
- Dobra - zgodzili się wszyscy
- No to może zaczniemy od wytłumaczenia - ReT zaproponował
- O.K. - zgodzili się
- Tak, więc wiecie, że aby w mieście Frant HaCC otrzymać pierwszego poka trzeba się eliminować. - Pawnej ciągnął
- Wszędzie tak trzeba! - Trex krzyknął
- Nie! Na przykład w Palet Town lub New Bark Town poka otrzymuje się bez eliminacji.
- A dlaczego u nas nie? - Basse zadał pytanie
- No, bo nasze miasto jest biedne i bardzo zaludnione, więc byłoby zbyt dużo nowych trenerów pokemon, a jak wiadomo każdy pokeball do łapania starterów kosztuje, a ta firma to nas nie zaopatruje ani w pokemony, anie pokeball'e. - odpowiedział stanowczo ReT
- Skoro nasze miasto jest biedne to skąd mamy takie wspaniałe narrodzium - jeden z chłopców zadał nowe pytanie
- To nie nasze narrodzium. Należy do firmy Binccle - odpowiada Pawnej
- No to, czemu zbudowano go tu?
- No, bo tu była wolna przestrzeń - odpowiedział ReT
- Rzeczywiście do takiego budynku potrzeba bardzo sporo miejsca, a tu jest go chyba wystarczająco - jeden z kandydatów mówi
- A jest coś w czym górujemy nad Palet Town czy New Bark Town - zadał pytannie jeden zgromadzonych trenerów
- Tak nasze pokelevel wykrywa nieskończalną ilość leveli, a ich tylko 100 - odpowiedział Pawnej
- Właśnie. Teraz niech Basse podejdzie do stołu - karze Pawnej
Basse bez wahania podszedł do stołu zaczął mu się uważnie przyglądać. Były w nim trzy wyryte dziury, a pod nimi znaczki. Pod pierwszym był znaczek ognia - płomień, na drugim znak wody - kropla, a pod trzecim rośliny - zielony liść
- Wybierz liczbę 1, 2 lub 3 - wydaje polecenie Pawnej
- A co oznaczają te liczby - pyta Basse
- Ufffff! Jeżeli wybierzesz jedynkę to do wyboru będzie charmander, squirtle i bulbasaur, jeżeli dwójkę to będą to cyndaquil, tododile i chikorita, a z kolei gdy wybierzesz trójkę będą to torchic, mudkip i treecko - wytłumacza ReT
- Rozumiem!
- Więc wybieraj - rozkazuje już zdenerwowany Pawnej
- No dobra. - trzynastolatek się namyśla
- Jaką liczbę wybierasz?
- Wybieram liczbę 1!
- Dobra!
Po tym jak Basse wybrał jedynkę Pawnej coś nacisnął. Z dziurek wyrytych w stole wyszły pokeball'e. Następnie włączył komputer i pokazał mu w pełnym ujęciu 3D charmander'a, squirtle'a i bulbasaur'a. Wszyscy przyglądali się temu z zaciekawieniem.
- No wiec wybierz pierwszego pokemona - dał rozkaz ReT
- Ja biorę wszystkie! - krzyknął Basse
- Nie możesz! - wrzasnął ReT
- No to....... - zastanawia się trzynastolatek
- Kto? Kto? - niecierpliwi się Pawnej
- ........ niech to będzie charmander! - Basse wybiera swego pierwszego poka
- Masz go! - mówi ReT wręczając mu pokeball z charmanderem.
- Mam Cię charmandera - cieszy się nasz bohater
- Czekaj jeszcze pasuję ccię na trenera pokemon! - mówi ReT pasując kijem z przyczepionym na końcu pokeball'em Basse'a
- Jest! Jestem pasowany!
- Następny - woła ReT
- Następny jesteś Ty Gyt - mówi jeden z zebranych
- Choć Gyt - woła go Pawnej
- Ja wybieram numer 2 - odparł Gyt
- O.K. Masz do wyboru cyndaquil'a, tododile'a i chikorita'e
Prof. Pawnej pokazał mu je w ujęciu 3D.
- No dobra wybieram... - zastanawia się
- Kogo? - mówi cierpliwie ReT
- ... cyndaquil'a - postanawia chłopak
- Jak wolisz Gyt masz cyndaquil'a
- Wowwww!
- Następny
Trex nie zwlekał od razu podszedł do prof. Pawneja
- Ja wybieram numer 1 - mówi
- O.K. Do wyboru masz squirtle'a i bulbasaur'a
Pokazał mu oba poki w ujęciu 3D na swoim komputerze.
- Wybieram squirtle'a - długo się nie zastanawiał
- Masz. - mówi profesor wręczając mu pokeball z squirtlem
- Wspaniale pierwszy pokemon
- Następny
RetN na ku profesorowi wyszedł cały spłakany, a jednocześnie był najsilniejszym w całej grupce. Tylko Basse wiedział, że płakał o Lasa'ę
- Ja wybieram numer 3
- Jak chcesz
- A jaki jest najsilniejszy? - pyta się RetN
- Żaden i wszyscy. - odpowiedział tajemniczo profesor
- Jak to? - zapytał się kochanek Lasa'y
- Po prostu! Ogień jest słabszy od wody, a silniejszy od rośliny, woda jest słabsza od rośliny, a silniejsza od ognia, a roślina jest słabsza niż ogień, a mocniejsza od wody
- Już rozumiem.
- Tak więc masz do wyboru torchic'a, treecko i mudkip'a
Tak jak wszystkim pokazał mu też te pokemony w 3D na swoim komputerze.
- Więc wybieram mudkip'a - mówi decydująco RetN
- Masz - odpowiada Pawnej wręczając mu pokeball z pokemonem w środku. - Teraz następny czyli ostatni niech przyjdzie po pokemona
Gygt'owi się nigdzie nie spieszyło. Szedł powoli do profesora.
- Wybieram numer 1 - mówi decydująco Gygt
- Jest tam tylko bulbasaur
I prof. Pawnej pokazał mu na swoim kompie bulbasaur'a w 3D
- Został tylko bulbasaur, więc go biorę - wybiera poka Gygt
- Masz - ReT daje mu pokeball
- Jiiiiichaaaaaaa! Mam "kieszonkowego potwora"
- Siądźcie jeszcze! Dam wam coś! - rozkazuje Pawnej
- My nie chcieliśmy wcale wychodzić - mówi w imieniu całej piątki RetN
- Macie szczęście - gada ReT
- A co pan chciał nam dać - zadaje pytanie Gygt
- Ustawcie się w rzędzie
Trenerzy - piątka nominowanych ustawili się w rzędzie (od najlepszego do najgorszego - od lewej do prawej strony). Pawnej podszedł do biurka i wyjął jakąś reklamówkę, w środku jej były duże pudła. Jedna była nieznaczenie (ok. 5mm.) większa i namalowany był tam znak "X". Nikt się nie myślał, że to "on" dostanie te inne pudło.
- Macie! - mówi ReT i rozdaje wszystkim po kolei paczki.
- Dziękuję! - odpowiedział Basse
- Dzięki! - odpowiedział Gyt
- Wowwwww! - zaskoczył się Trex
- ............. - RetN nic nie odpowiedział
- Fajne to! Dziękuję - Gygt podziękował
- Możecie to odpakować - wydał pozwolenie ReT
Nikt nie zwlekał na otwarcie pudła. Jednak każdy jednym okiem patrzył na Basse'a (ona miał te dziwne pudło z literą "X") każdy zobaczył co ma w pudle wszyscy się cieszyli. Basse też odpakował paczkę były tam:
- spodnie - lekko ciemniejsze niebieskie dżinsy
- koszulkę - białą z krótkim rękawem i namalowanym pokeball'em rozgryzającym kosz do koszykówki
- skarpety - czarne z namalowaną białym kolorem literą P
- kalesony - szare , zwykłe
- buty - adidasy całe biało-czarne tylko jeden górny pas był czerwony, a dwa boczne po prawej i lewej czerwone
- kąpielówki - całe czerwone
- kamizelkę - czerwoną z tzw. "lewej strony" były miejsca na odznaki
- kurtkę - wiosenną, granatową i z literą na plecach "P"
- szal - biało-czerwony
- rękawiczki - czarne z otworami na palce
- czapka - z daszkiem daszek czerwony, a reszta jest cała biała tylko są trzy grube czerwone paski (po prawej, na środku i po lewej) i namalowana czarna litera "P"
- plecak - cały czerwony
- pas - czarny z 6-cioma wolnymi miejscami na pokeball'e
- pokeball - normalny najsłabszy czerwono-biały ball
- portfel - w kolorze mundura wojskowego na pieniądze otrzymywane od innych trenerów
- poke - obudowa koloru czerwonego na CARD'y np.. dex wtedy będzie pokedex, do jednej takiej obudowy zmieści się dzieśięć CARD.
- Battle CARD - CARD'a do poke dzięki której zna się ataki, statusy, level i HP pokemona i rywala
- MART MASTER CARD - dostał ją tylko Basse za pierwsze miejsce w eliminacjach, za nią można dostać darmową rzecz w poke-markeć (gadajmy na to market)
Wszyscy z radością dotykali nowych rzeczy. Tylko Basse w swoim pudełku znalazł MART MASTER CARD. Był dumny z osiągnięcia i nowego poka.
- Teraz wam coś wytłumaczę - proponuje ReT
- Co? - wszyscy razem spytali się
- Otóż. W tutaj nie dają pokedex'ów. Tylko poke, bo nie ma pieniędzy, a firma Binccle sponsoruje nam (z tego pudła) wszystko oprócz poke i MART MASTER CARD - wytłumaczył Pawnej
- A gdy na to sponsorowała to dostaliśmy by pokedex'y wszyscy po MART MASTER CARD'cie - zapytał się Gygt
- Dokładnie młodzieńcze - potwierdził Pawnej - a teraz idźcie do narrodzkiej przebieralni i przebierzcie się w nowe rzeczy, a stare przynieście tutaj
Wszyscy poszli się przebrać i po chwili wrócili ze starymi rzeczami i ujrzeli......... mamy! Wszystkie matki były obecne pięć kobiet!
- Mamo! - krzyknął Basse
- Spokojnie teraz oddajcie mamą swoje rzeczy - wytłumaczył im Pawnej
- O.K. - zgodnie orzekli
- ....i pożegnajcie się z matkami - dodał ReT
Mama RetN'a, Basse'a i Gyt'a się rozpłakała. Wszyscy się żegnali ze smutkiem. Basse'owi powoli przestawał się podobać świat pokemon.
- No dobra chodźcie teraz do "MITYM'u" - poradził ReT
Nikt tym rozkazem nie pogardził znowu wszyscy szli do nowej części narrodzium. Byli tam bardzo szybko - po 5 minutach.
- Teraz idźcie w drogę pokemon i wródźcie z ośmioma odznakami - Pawnej wydał poważne i decydujące polecenie - Spotkacie się zaraz z Jut'em.
- Dobra! - odparł Gygt
- Do widzenia - krzyknął Basse
- Cześć! - wrzasknął Gyt
- Żegnaj! - powiedział Trex
- .......... - nic nie powiedział zasmucony RetN (to chyba jakaś niemowa)
- Idźcie swymi drogami -pożegnał się Pawnej
Wszyscy uradowanie (oprócz RetN'a) wyskoczyli na zewnątrz. I skakali po ulicy. Jeden do drugiego z radości zrobił by wszystko. Każdy zobaczył na ścianie na tablicy narrodzium swoje imię i po raz pierwszy nazwisko. Wyglądało to tak:
1. Basse Crizzyok.........600pkt.
2. Gyt Ninder...............560pkt.
3. Trex Sau.......................535pkt.
4. RetN Rini.....................350pkt.
5. Gygt Trók....................335pkt.
C.D.N.